Apostolstwo Modlitwy Posłaniec Serca Jezusowego

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00, 7:30, 9:00,
11:00 msza
12:30, 15:30, 18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Homilie

Słowa

Mt 22, 15-21

Jak ufać Bogu tak aby nie wystawiać go na próbę?

Ciągle wierzyć, że wszystko dobrze się zakończy. Tak powtarzała święta Julianna z Norwich, właśnie te słowa. I nie kruszyć w sobie tej wiary. Bo ludzkie i tak przeminie. Boskie pozostanie. I żeby trzymać się tych drugich.

Ale taka wiara nie upadnie nam, gdy będziemy potrafili odróżnić to co ludzkie od tego co boskie. Stąd to jest takie koło zamknięte.

Gdzie jest ta granica to już sami musimy zadecydować. A najpierw poznać w swoim życiu żeby potem obronić. Bo jak pokazuje historia często religia wykorzystywała władzę żeby gromadzić zasoby a władza korumpowała /przedstawicieli religii albo/ słowa religijne do podtrzymania władzy.

Tak już było w czasach ewangelii bo Pan uczył, że jeśli chcemy się modlić to nie wystawajmy na rogach oraz na pierwszych krzesłach nie siadajmy.

Dziś natomiast ewangelia zaczęła się od narady aby podchwycić Pana w mowie.

Pewnie tu zaczyna się szukanie tej równowagi.

Słowa. Czyli mowa.

(...)

czytaj więcej

Obraz Królestwa niebieskiego

Mt 22, 1-14

Ten dzisiejszy obraz  królestwa niebieskiego jest tym czego najbardziej się obawiamy. Choć może publicznie nie przyznajemy tego zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Albo przed samymi sobą nie przyznajemy tego, że Dobry Bóg może okazać się kapryśny.

Bo najpierw wszystkich zaprasza, których spotkacie na ulicy, sam tak mówi bez wyjątku, a później wyrzuca z powodu braku stroju. Ale przecież nic nie mówił o stroju.

Okazał się niekonsekwentny.

A potem nawet mściwy!

Dlatego skoro jest Wszechmocny to nie można ujść Jego gniewowi. Zresztą właśnie kapryśnemu być może.

Potrzeba zatem jedynie wciąż i wyłącznie obawiać się, oraz badać swoje życie czy nie odstępujemy od zasad królestwa niebieskiego. Badać kontrolować, żyć w niepewności, strachu, bo przecież możemy się okazać tymi niewybranymi.

Do tego mówi przyjacielu to naprawdę jest kłopotliwe. Bo wychodzi na to że jest jakiś ironiczny?

(...)

czytaj więcej

Nie wiadomo gdzie jest ta granica

Mt 21, 33-43

Zemsta, wyrównanie rachunków albo bezsilność gdy nie mamy takiej możliwości. I przeważnie zawsze długa pamięć zła czy krzywdy nam wyrządzonych. Tego nie potrafimy się wyzbyć. To nasze ludzkie serce.

Może też i tak musi być bo ono dąży do sprawiedliwości. Bo bez niej wkrada się nadużycie w życie jednostki oraz później całych grup czy nawet społeczeństw.

Nie wiadomo gdzie jest ta granica żeby była kara bo bez niej nie możliwy jest powrót do równowagi a zaczęło się miłosierdzie.

Niestety ta granica zaczyna się również tylko i wyłącznie w sercu.

Jak czytamy w przedostatnim wersie dzisiejszej ewangelii kamień odrzucony. Dopiero gdy przegramy a przeżyjemy to poznamy miarę naszego miłosierdzia. Choć i to nie gwarantuje owładnięcia zemstą.
A ona może do końca życia regulować postępowanie. Każdy ma w sobie miłosierdzie ale potrzeba cudu odnalezienia.

(...)

czytaj więcej

Nasze wielkie nienasycenie

Mt 21, 28-32

Równowaga to nasze wielkie nienasycenie. Poszukujemy dobrego samopoczucia. Jakiejś harmonii. Odrzucamy smutek bo on wskazuje, że znajdujemy się w jakiejś nierównowadze. Jak tak rozpoznajemy or razu pragniemy żeby zaniknęła.

A jak jesteśmy bezsilni to z czasem nawet możemy się przyzwyczaić i do jakiś głębokich niewygód czy to fizycznych czy emocjonalnych i duchowych również. Choć gdzieś w zakamrkach duszy czy pamięci tę niewygodę mamy przed oczami i gdy zjawia się ktoś kto może pomóc od razu porzucamy wszystko żeby znaleźć ukojenie.

Tak również postępowali bracia z dzisiejszej przypowieści.

Chcieli jak najszybciej mieć rozwiązanie pewnej niewygody, że są zależni! Że są synami ojca. Ojciec jako taki, nie miał dla nich znaczenia.

I po wyborach jakie dokonali też nie był ważny.

Bo nawet dugi poszedł jak się opamiętał. Ale żeby mieć ten spokój wewnętrzny. Z syna stał się niewolnikiem wewnętrznego przymusu. Ojciec nie był dla niego ważny, a tylko ten wewnętrzny spokój. Nie potrafili żyć w zależności.

(...)

czytaj więcej

I my możemy podobnie.

Mt 20, 1-16a

nas nikt nie najął odpowiadają robotnicy stojący cały dzień. Te słowa wydają się odsłaniać cały nasz dramat życiowy.

Co takiego stało się, że nie znaleźli sobie zajęcia?

Nie potrafili wynaleźć sobie pracy?

Nie modlili się w tym czasie a mogli skoro nie mieli zajęcia.

Nie pracowali w domu.

Nie pomagali sąsiadowi.

Czy może byli mało intelignetni żeby znaleźć sobie zajęcie zgodnie z tym powiedzeniem, że inteligentne dzieci zawsze znajdą sobie zajęcie, nie nudzą się.

Musiał wydarzyć się jakiś dramat w ich życiu, że stracili chęć do wyszukiwania sobie zajęcia. Postawili na czekanie ale zupełnie bez nadziejne. Być może na nudę. Gorzej stracili wyobraźnię. Zniknęła im ciekawość świata. Zapomnieli o radości przecież mogli w tym czasie chociażby śpiewać. Albo pomagać sobie wzajemnie. Zawsze jest coś do zrobienia.

(...)

czytaj więcej

Przebaczenie

Mt 18, 21-35

Przebaczenie za wszelką cenę taki jest sens tej ewangelii.

Przebaczyć bliźniemu łatwo wtedy jak nic nie kosztuje. Jak jest łatwo.

A jak się nie da?

Bo ile to jest spraw w naszej głowie które się ciągną przez całe życie. A potrafią do łoża śmierci męczyć. W ten sposób, że zbudują mur nie do przebicia z za którego nas nie widać. Tylko nasze plecy oraz zacisniętą pięść.

Gdzie szukać tej siły do przebaczenia?

Otóż Pan w ewangelii przez zestawienie liczb, bo 10 tysięcy talentów to blisko 260 ton złota i 400 gram srebra, ukazał komiczność postawy tego sługi króla. Tego nieprzebaczającego.

Bo z jednej strony jest Bóg który nigdy się nie męczy przebaczaniem a z drugiej nasz mur.

Jeśli nie zobaczymy jak potrafimy być śmieszni to nic już nie spowoduje, że wyrwiemy się ze swojego zamknięcia czy nie rozluźnimy pięści. Jeśli nie zgodzimy się na zestawienie proporcji naszego serca z nieskończonąścia Boga to będziemy z dnia na dzień coraz bardziej smutni w swojej zemście. Bo nieprzebaczenie to wyraz bezsilnej zemsty.

Czy jest jakaś metoda żeby zobaczyć czy zgodzić się na  swoją komiczność? Niektórzy twierdzą, że poczucie humoru dystans do siebie to jest wyraz dojżałości. Ale nie nakrzemy sobie być dojżałymi.

Jedne co może nam pomóc to lektura Ewangelii ale bez uprzedzeń, bez ideologii, bez teologii bibilijnej. Po prostu opowieść z serca do serca. Z Bożego serca do mojego serca. Bez obawy że może przjdzie zrobić raban w swoim życiu czyli wygłupić się. Serdecznie pośmiać się z siebie samego. Bóg jest z nami zawsze.

amen

czytaj więcej

Takie jest doświadczenie

Łk 6, 43-49

Mamy świadomość, że jak zbudujemy na piasku to prędzej czy później budowla się zawali.

Czy to nasze życie, czy wspólne życie, sztuka, gospodarka i tak byśmy mogli wyliczać.

Takie jest doświadczenie ogólnoludzkie.

Bardziej!

Bo głód powszechny w poszukiwaniu tej skały która zapewni trwałość wobec różnych kolei życia i tragicznych. Bo życie nie oszczędza a i nie wiadomo którymi prawidłowościami kieruje się przydzielając nam dramaty.

Ta ewangelia nie wzywa do tego aby budować na skale ile chce wskazać gdzie jest skała. To wypełnianie woli Bożej.

Każdy może słuchać oraz wypełniać albo nie wypełniać słów Pana. Takie jest serce, że można z niego wydobywać dobro albo zło.

A dopiero gdy owoc przynosimy to sami poznajemy kim jesteśmy. Albo jacy jesteśmy. Choć często potrzeba dopiero zdania innych żebyśmy mogli zauważyć co się z nami dzieje. A bywa, że wielu przychodzi i mówi nam a nie słyszymy albo nie potrafimy zmienić swojego postępowania. Bo jak nie słyszymy to jakoś jest zrozumiałe choć trudne dla innych oraz dla nas. A jak nie potrafimy zmienić to wtedy jest dla nas dramat.

 

(...)

czytaj więcej

Ewangelia dziś pragnie uczyć nas rozmowy.

Mt 18, 15-20

Ewangelia sama ma źródło w rozmowie.

Chrześcijaństwo pochodzi od rozmowy. Dogmaty uformowała rozmowa. I rozmowa wciąż przybliża nam i dogmaty  i sakramenty.

Nasze rozumienie świata, nasze poczucie kim jesteśmy bierze się różwnież z rozmowy.

Autor ewangelii wskazuje, że nasza jedność prowadzi do wysłuchania przez Boga. A jedność może być zbudowana tylko przez rozmowę. Użycie takich słów które spowodują, że będziemy zrozumiali oraz że będziemy rozumieć tych obok. I dlatego po raz kolejny zwróćmy uwagę jak rozmawiamy.

Kiedy ostatni raz nasze słowa otoczyliśmy opieką oraz troską?

Czy aby nie żyjemy w przekonaniu, że świat cały jest taki jak nam się wydaje.

Tymczasem ile ludzi tyle światów.

Ile ludzi tyle dróg do Boga. Ale czy potrafimy opowiedzieć o tej własnej drodze do Boga? (czy nam pozwalają?) Czy raczej odbywa się to w milczeniu, albo we wstydzie czy skrępowaniu.

Ta ewangelia dziś opisuje świat w którym rozmawia się 
o wszystkim, wszędzie i zawsze a Bóg słyszy i słucha i wysłuchuje. Tak wierzymy. 

A może wtedy jest zupełnie inaczej.

Bo jak rozmawiamy o wszystkim ze wszystkimi to nie potrzebujemy, żeby Bóg nas wysłuchiwał bo życie ujawnia inną stronę, cierpienie możliwe do przeżycia, śmierć drogą do nieba, ewangelia opowieścią którą inni słuchają a zatem życie nasze nie jest beznadziejne.

Czyli wszystko co najważniejsze dla nas jest, oraz wszystko inne ma prawo istnieć a zatem my mamy prawo być, cieszyć się szczęściem.

Nic więcej nie jest potrzebne jak tylko żyć po swojemu a wtedy Bóg zaprowadzi do Siebie samego bo od Niego wyszliśmy. Taka jest droga naszego życia.

To dziwne, trzeba mieć wielką odwagę aby żyć po swojemu.

amen

czytaj więcej

Rozmawiamy z Bogiem na różne sposoby przez całe życie

Mt 16, 21-27

Rozmawiamy z Bogiem na różne sposoby przez całe życie.

Modlimy się. Fascynujemy światem. Kłócimy się z Bogiem. Albo przeklinamy Go gdy przerasta nas życie. Dziękujemy za życie a czasami za śmierć jeśli potrafimy. Milczymy nawet całe lata jeśli tak uważamy, że coś nas dotknęło.

Wszystko to są nasze rozmowy z Bogiem właśnie przez całe życie. To wszystko to krzyż który staramy się nieść.

Różnie możemy go trzymać.

Można się unieść na początku jakiegoś zdarzenia, etapu w życiu - jak mówimy honorem i biec z krzyżem uśmiechając się, ale ważna jest wytrwałość. Bo krzyż polega na tym, że upadniemy prędzej czy później. Gdy upadamy to podnosimy się również prędzej czy później. Zadajemy wtedy pytania. A odpowiedzi znamy. Ewangelia o nich mówi, jacyś mądrzy ludzie powiedzieli co kołacze się w naszej pamięci albo nasze sumienie.

I dlatego znamy drogę powrotu. Nawet wtedy gdy patrzymy na siebie samego gdy porzucamy krzyż.

Jednka to co trudne to nie sam ciężar czy powroty po upadku.

Ale tym krzyżem to sytuacje gdy musimy odpwiedzieć ale nie ma odpwiedzi. Musimy sami ją opracować żeby potem nieść tą odpowiedź.

(...)

czytaj więcej

chętnie zamieniamy życie na słowa o życiu

Łk 11, 27-28

Zaledwie dwa zdania dziś w ewangelii.

W tym jedno o piersi. Pierś kobiety ssana przez dziecko.

Czy to jakaś naturalistyczna scena. Przypadkowa bo autor zapomniał się. Do tego mało święta jak na ewangelię.

A to przecież Bóg ssał pierś. Obraz życia w samym swoim środku. Bo to pierś albo śmierć, początek oraz jego koniec, są tym życiem najbardziej. Narodziny oraz agoniatu najbardziej zwracamy wtedy uwagę na życie.

A tak chętnie zamieniamy życie na słowa o życiu. I na święte słowa. A tymczasem życie samo w sobie jest łaską, jest święte.

Życie to niepowtarzalny dar. I te słowa są już zmęczone w naszych głowach. Albo głowy mamy zmęczone gdy życie nam spowszedniało.

A tymczasem drugi raz już nie będzie dzisiejszego poranka. Czy go zauważyliśmy dziś?

Jakie to mądre te dwa zdania dzisiejszej ewangelii w sumie dwa zdania o życiu. Drugie zdanie mówi o słuchaniu Słowa Bożego.
A pierwszym Słowem Bożym jest właśnie życie. Bo nie słowa a życie się liczy.

Wniebowzięcie Matki Bożej to znak uświęcenia życia. Niepowtarzalnego w niczym, jedynego naszego życia. Patrzymy w niebo a przecież to oznacza patrzeć w nasze życie. Aby oddać je innym i wtedy go więcej. Oddać tym którzy są obok. To najtrudniej. Bo oni są tacy spowszedniali, bardzo znani do ostatniego kawałeczka ich życia czy nawet skóry.

Czy potrafimy połączyć Wniebowzięcie Matki Syna Bożego z życiem naszego bliźniego? Widzieć w tym życiu to niebo? Bo gdzie bliźni tam miłość Matki Syna. A miłość to niebo.

Widzieć niebo w oczach bliźniego, czyli sąsiada z ławki, to oznacza Wniebowzięcie matki Bożej.

amen

czytaj więcej
sobota, 21 października 2017