Apostolstwo Modlitwy Posłaniec Serca Jezusowego

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00, 7:30, 9:00,
11:00 msza
12:30, 15:30, 18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Homilie

Musi się wypełnić wszystko

Łk 24, 35-48

Musi się wypełnić wszystko mówi Pan o sobie, a z tego wypływa ta pewność jaką mieli później apostołowie gdy głosili ewangelię oraz w efekcie umierali śmiercią męczeńską.

To w naszym życiu również tak będzie, wszystko się wypełni.
A do tego czasu będziemy pewni czegoś a innych spraw mniej, albo jakoś na oślep też możemy żyć, bądź będziemy ufać choć z pewnym nie dowierzaniem w tle. Albo będziemy ufać we wszystkim a inni będą się z nas śmiać, że jesteśmy tacy naiwni. I błędy też będziemy wtedy popełniać.

To wszystko jakiego to terminu używa Pan to całe nasze życie.

Mamy tylu znajomych, całą rodzinę, sprawy, obowiązki, jakieś długi, zaległości, straty nie do odrobienia, nowe cele do osiągnięcia. To wszystko według nas wypełnia się mniej lub bardziej. Przykładamy się bardziej lub nawet zapomnieliśmy o jakiś sprawach.

Tymczasem możemy mieć nadzieję, że wypełnia się systematycznie bo zdążamy do domu Ojca. Podobnie jak u Pana, wypełniało się w Jego drodze do Jerozlimy, niezależnie od tego czy apostołowie nadążali czy powstrzymywali Pana.

(...)

czytaj więcej

Przychodzi Pan powtórnie

J 20, 19-31

A po ośmiu dniach przychodzi Pan powtórnie.

Tak narodziła się niedziela.

To co nazywamy, że chodzimy do kościoła.

Najpierw jako dzieci prowadzeni przez dorosłych, później sami być  może i w tygodniu chodziliśmy.

Ale dziś słyszymy jak rodzi się niedziela czyli Kościół.

Bo Kościół to niedziela, a niedziela to Kościół. Spotkanie wspólnoty która cieszy się ze Zmartwychwstania. Pierwotna Wspólnota spotykała się w każdą niedzielę i powoli odkrywała inne Dary. Inne Sakramenty, opowiadała sobie historię Pana tak powstawała ewangelia. I odkrywała wspólnota samą siebie czyli Kościół.

Bo tam gdzie wspólnota tam Kościół.

Kościół znamy jako potężną skomplikowaną maszynerię w której trudno wskazać co jest najważniejsze. Albo o  której zmienia się nieustannie nasze myślenie co jest centralne. Lub w której widzimy jakiś kontrast między tym co uznajemy za główne a tym co musimy wykonywać czy jak żyjemy.

(...)

czytaj więcej

A Syn przyszedł żeby nas zbawić

J 3, 14-21

A Syn przyszedł żeby nas zbawić.

A w nas wielki popłoch! Dziś ewangelia mówi o tym naszym wielkim dramacie. Jest następujący: Pan nas nieustannie sądzi! żeby potępić! Bo jesteśmy grzeszni, z powodu słabości ducha! Dlatego  wystawiamy jako pierwsze w naszym życiu takie myślenie. Potępienie.

Skąd tyle przekonań, że jesteśmy nieustannie oceniani przez Boga. Nigdzie nie możemy uciec, ani schować się przed potępieniem. A wobec Jego spojrzenia jesteśmy bezradni.

Nie przyszedł potępić a zbawić tak zapewnia ewangelia. A my zaczynamy od potępienia.

Tymczasem ten przybliża się do światła kto czyni dobro a unikają światła ci co czynią zło.  A kto wierzy w Syna nie podlega potępieniu.

A my tak łatwo potępiamy innych czy siebie.

Niszczymy nasze dobro lekceważąc je, a innych atakujemy bo nie są tacy jak my. wciąż walcząc z sobą lub z innymi.

A przecież Pan mówi proste słowa kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu. A my z tego wzięliśmy tylko potępienie. Następnie zrobiliśmy z niego oręż strachu oraz walki. Tymczasem zło samo się chowa oraz ucieka przed Panem.

Nie musimy potępiać nieustannie. A zająć się zbawieniem
a dokładniej mówiąc radością zbawienia która płynie z wiary w Syna.

Ile razy cieszyliśmy się ze zbawienia które przynosi Syn? Wciąż potrafimy przesłonić je naszym narzekaniem, że ktoś lub my jesteśmy grzesznikami.

Jesteśmy to wstrząsająca oraz obrzydliwa prawda, ale Bóg nam wybaczył! Chyba nie dowierzamy temu przebaczeniu.

To jest prawdziwy dramat. Tak łatwo wierzymy w potępenie a tak trudno w zbawienie.

A jeszcze trudniej spokojnie żyć, radując się zbawieniem czyli Zmartwychwstaniem.

amen

czytaj więcej

Do bankierów

J 2, 13-25

Trudno sobie wyobrazić, żeby rozrzucać pieniądze. Do tego bankierów! A oni ich nie zbierają! Nie bronią! Nie wszczynają kłótni! Nie wzywają porządku! Policji! To nie możliwe, żeby pieniądze nie były najważniejsze, dla tych którzy je posiadają.

Do tego nawet bicz Pan sporządził sobie. Narzędzie które być używał do przemocy. Do bicia.

I gołębie ten symbol obecności Boga w czasie chrztu nad Jordanem, tutaj występują jako zbędne elementy, zaśmiecające jeśli tak  można powiedzieć o zwierzątkach.

Pan jest bardzo rozemocjonowany, energiczny, zasadniczy, groźny.

Krzyczy nawet.

Ewangelista chce nam przekazać co prawda, że Pan rzekł do sprzedawców oraz bankierów, ale przecież sam zapisał znak wykrzyknikowy nie róbcie targowiska!

Trudno nam przychodzi godzić się z tymi wydarzeniami w świątyni. Dlatego nieustannie walczymy z tymi obrazami które dziś widzimy.

Boimy się własnej złości.

Właściwie często albo zwalczamy ją, albo źle się z nią czujemy, nie chcemy żeby istniała.

Dlatego mamy poważny problem godzić się na nią u Pana.

(...)

 

czytaj więcej

Przemiany

Mk 9, 2-10

Ileż tych przemian w życiu przychodzi nam dokonywać. Najpierw dziecko w dorosłego. Dorosły w seniora. Wcześniej niemowlak w dziecko. Albo jedyne dziecko w część rodzeństwa. Lub w drugą stronę. Wykształcony w niewykształconego jak zachoruje na wylew. Pracownik w emeryta lub bezrobotnego. I tak byśmy mogli wymieniać. Przemian a właściwie zmian jest wiele, właściwie nieustannie.

Przemienienie natomiast jest jedno.

Choć to również była zmiana. Człowieczeństwo zamieniło się w człowieczeństwo z ujawnioną Boskością. Na nie czekamy. Będzie dopiero po śmierci. W niebie.

Odpowiedzią Piotra było postawienie trzech namiotów ale żadnego dla siebie i apostołów.

Nie pomyśłał o sobie. To jest ciekawe.

A często stawiamy sobie wyrzut! Że myślimy najpierw o sobie. Od tego zaczynamy nawrócenie. Żeby nie było tak, że myślimy najpierw o sobie.

Jednak pomimo tego, że nie pomyślał o sobie to i tak nie rozumiał wiele z tego co się działo na Górze Przemienienia.

Żeby pojąć Boskość, żeby zaszła zmiana taka, że stanie się naszą przemianą, potrzeba ciągle szukać zupełnie innego spojrzenia na świat, na ewangelię, na bliźnich.

To czym żyjemy jest jak ta rozmowa Piotra. Szli i dyskutowali co znaczy powstać z matwych. My przecież wiemy. A wciąż jak byśmy kłócili się z Bogiem. Nie potrafimy porzucić wszystkich strachów, wszystkich celów, wszystkiego co chcemy sobie zachować z życia. Nie potrafimy porzucić wszystkich tych kamieni które doczepiliśmy sobie do nóg.

Bo chyba musimy tą jedną zmianę przejść w życiu. Dać się ukrzyżować. A każdy ma swoją golgotę. A później ufać tak aby Pan nas podniósł z martwych.

 

czytaj więcej

Pustynia w naszym życiu

Mk 1, 12-15

Wezwanie do nawrócenia które dziś słyszymy jest obecne przez całe życie. Te słowa nawracajcie się wyznaczyły nam kierunek życia. Sposób życia oraz rozumienie naszego życia.

Nawracać się a więc nieustannie zmieniać życie na lepsze aby przybliżać się do Królestwa Bożego oraz innych zachęcać.

Pan zanim zaczął nauczać o królestwie przebywał na pustyni. Bo nie ma innej drogi ani do Królestwa Bożego, ani do nawrócenia, ani do głoszenia czyli zachęcania.

Bez pustyni nasze słowa będą puste. Nikt nie będzie ich słuchał. Nikomu w niczym nie pomogą. Będą zupełnie bez wartości.

Pustynia w naszym życiu. Gdzie ją znajdziemy?

Czasami przychodzi sama, gdy cierpimy chorobę. Wtedy jest pusto choć wiele może się wydarzać zamieszania z chorobą, wiele działań naszych albo z nami, dla nas, wokół nas.

Albo pustynia jest pustką emocjonalną albo zamieszaniem we własnych myślach wręcz odwrotnie bo takim wzmożeniem które nas przerasta do tego stopnia że myśli jest za dużo jak na jedną głowę.

Również gdy nas okradają najbliżsi z zaufania albo sensu życia bo kwestionują nasi przyjaciele swoimi wyborami to co nas łączy z nimi.

W jakimś sensie całe życie jest pustynią pod pewnym względem. Bo można się tylko łudzić, że nie potrzeba nieustannego nawrócenia. I na pustyni przychodzi złudzenie po pewnym wysiłku. Złudzenie wody nazywane fatamorgana. Taki miraż, efekt zmęczenia oraz wycieńczenia.

I tak możemy się wycieńczyć we własnym życiu tym złudzeniem. Że już nie potrzeba się nawracać.

Skutki są wtedy bardzo smutne. Bo pustynia zaczyna całkowicie nas pochłaniać i stajemy się tylko szkieletami.

Ale to wszysto może być właśnie siłą, oraz  tkwi w tym zmęczeniu moc do przezwyciężenia pokusy ucieczki z pustyni. Gdy dochodzimy do odpadnięcia z sił. Jedynie pozostaje nam prosić oraz widzimy wszystko we właściwej proporcji. Czyli, że Bóg wszystko może a my jesteśmy stowrzeniem.

Szkoda życia aby nie odnleźć źródła wody czyli życia. Szkoda siły aby już nie wołać do Boga o siłę, o Miłosierdzie, o moc, o prawdę.

amen

czytaj więcej

Trędowaty został uzdrowiony

Mk 1, 40-45

Trędowaty został uzdrowiony, miał milczeć a chodził i opowiadał. Bo stał się cud w jego życiu.

Chciał się pochwalić.

Może chciał wrócić do życia społecznego. Trędowaci w tamtym czasie byli usówani poza życie społeczne jako nieczyści. Byli potępieni w powszechnym odczuciu. Chciał wrócić do społeczeństwa. Z ciężko chorymi w dzisiejszych czasach jest podobnie.

Może do swojej rodziny chciał wrócić. Do swojej pracy, warsztatu pracy jeśli ją posiadał jeszcze.

Miał też złożyć ofiarę za oczyszczenie.

Ale tego akurat nie uznał za drogę powrotu do życia społecznego. Pewnie dlatego, że jak żył jako trędowaty to miał dosyć wszystkich którzy go odrzucili.

Z tej ewangelii wynika, że choroba może mieć dalszy ciąg niż tylko, że przynosi nam cierpienie oraz bezsens, czy zerwanie ufności do Boga.

(...)

czytaj więcej

Zauważmy jeszcze raz

Mk 1, 29-39

Pan nie rozmawia ze złymi duchami. Tylko je wyrzuca. One go znają, bo wiedzą po co przyszedł.

Nie rozmawia,  z tego możemy wnioskować, że rozmowa taka jest do niczego nie potrzebna. Pewnie dlatego,  że zły duch zawsze nas zwiedzie gdy się nim zainteresujemy. Gdy damy mu choć kawałek siebie. I jeszcze chętnie rozmawiamy ze złym duchem bo mamy takie złudzenie, że uda się nie przegrać. Że ma coś ciekawego a ostatecznie zawsze uda się uciec przed skutkami siły złego ducha.

Choć też wiemy, że jeszcze nikomu nie udało się wygrać ze złym duchem jak tylko całkowicie odwracając się od niego. Heroicznie możemy powiedzieć. Pomimo że to wiemy to prawie nieustannie dajemy się zwieźć.

Może dlatego, że postępujemy jak w tej ewangelii Szymon Piotr pośpieszył z towarzyszami aby oznajmić wszyscy Cię szukają. Nikt nie zaczął stosować nauczania. Ale Pan ich nauczył jak mają żyć. Co mają robić. Chcieli Pana spotkać. Nauczanie nie ważne okazało się dla nich.
A ludzie na odwrót.

 

(...)

czytaj więcej

Powołanie

J 1, 35-42

Dziś ewangelia opisuje powołanie. To wezwanie każdego z nas. Każdego ale w tym co najważniejsze.

Oto Pan woła do swojego domu, w konkretnej godzinie z konkretnej rodziny. I Pan daje nowe imię. Czyli nowe zadanie w życiu.

To nic nowego bo to wszyscy wiemy. Bo praktykujemy wszyscy. Począwszy od chrztu. On jest powołaniem.

Tu zaczyna się nasza droga za Panem.

Wiele trudnych chwil. Pięknych również. Oraz wiele zwykłych, że nie odróżnimy jednego dnia od drugiego. Takie jest powołanie. Możemy nie zauważyć kiedy powszedniość staje się męcząca w tym sensie że uznajemy wszysto za powołanie ale nie powszedniość. W niej nie ma Boga stwierdzamy.

A tymczasem jest na odwrót. W domu, w rodzinie,
o konkrentej godzinie jest Mesjasz. Oraz w drodze.

Wszędzie heroicznie pszukiwać Mesjasza to nasze zadanie.  Inaczej mówiąc powołanie.

(...)

czytaj więcej

Taki jest chrzest

Mk 1, 7-11

W Tobie mam upodobanie słowa z nieba które przez całe nauczanie będą obecne w życiu Pana. Ale nie uchronią przed śmiercią a wcześniej przed męką. Upodobanie Boże nie chroni przed najgorszym po ludzku.

Objawia się Ojciec ale nie jest dostępny dla wszystkich bo tylko dla Syna albo Jana a dla innych w postaci głosu. Choć nikt nie wiedział jeszcze wtedy na czym dokładanie polega to umiłowanie. Ono się ujawniło dopiero po czasie. Po śmierci w Zmartwychwstaniu ale również przecież nie dla wszystkich. Tylko dla tych co uwierzyli. A samo Zmartwychwstanie to dla nikogo. Nikt nie był obecny przy powstaniu z martwych.

Taki jest chrzest.

Ujawnia się po czasie tylko dla tych co wierzą. A siłę czerpią tylko sobie wiadomymi sposobami. Myślę teraz o świętych oraz męczennikach.

(...)

czytaj więcej
czwartek, 19 kwietnia 2018