Apostolstwo Modlitwy Posłaniec Serca Jezusowego

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00, 7:30, 9:00,
11:00 msza
12:30, 15:30, 18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

 

Homilie

Pan rozpala serce

Łk 24, 13-35

Pan rozpala serce.

Że nagle życie staje się inne. Jakby takie same ale zupełnie coś nowego. Lub nagle coś co może było zawsze ważne staje pierwszoplanowe bez kompromisowe w stosunku do reszty życia. Oraz wszystko zaczyna mieć dla nas znaczenie bo staje się możliwością obecności Pana. A wcześniej ważne sprawy ulegały powolnemu przesuwaniu na dalszy plan.

Pan daje się poznać.

A wtedy coraz bardziej rozumiemy krzyż który jest lustrem Boskości. Zatem rozpoczynamy proces oddawania tego co mamy. A jeszcze bardziej, pragniemy wiele znieść dla ewangelii w sensie cierpieć. Jednym słowem, że możemy wiele uczynić, chcemy pracować dla ewangelii. Zmęczenie nie ma znaczenia.

I Pan znika.

Z czasem zaczynamy później już żyć tym wspomnieniem!

Ta ewangelia tłumaczy nam ślady Pana w naszym życiu. Ale bardziej nasze drogi. A jeszcze bardziej nasze pragnienia.

(...)

czytaj więcej

Wiele innych znaków nie zapisano

J 20, 19-31

Wiele innych znaków nie zapisano słyszymy dziś, możemy tylko sobie snuć wyobrażenia co by to mogły być za wydarzenia.

Może to są znaki takie jakie my otrzymaliśmy kiedyś lub otrzymamy a o których nie śpieszno nam opowiadać. Bo droga wiary opiera się również na prywatnych znakach. Mogą być i takie, że nie straszne później różne próby w życiu, łącznie ze śmiercią męczeńską.

A nikt nie widział tych znaków bo one są czytelne tylko dla nas.

Nikt nie spowoduje że porzucimy te znaki.

I często też w drugą stronę działają. Gdy te nasze znaki tracą dla nas moc nic nie potrafi zatrzymać przy ewangelii. I tak gubimy kierunek. A może być i zupełnie na mieliźnie albo w przepaść. Pewnie takie sytuacje również znamy z życia. Pozostaje tylko modlitwa za kogoś takiego.

Gdzie jest ta siła która nagle ustaje i znaki tracą moc?

Historia pewnie za każdym razem inna.

Choć z tej ewangelii wynika że trzeba czekać jak Tomasz czekał. On czekał tydzień. Czekanie to odwrotna strona modlitwy czy nawet znaku. Oraz, że ten spór Tomasza z innymi miał znaczenie. Spór czy nie dowierzanie jak słyszymy w dzisiejszej ewangelii. Nawet po prostu nie wiara, że jest jak mówią apostołowie, czy te osoby które spotkały Zmartwychwstałego. Nie wiara która stała się drogą do dziwnego świadectwa o Zmatwychwstałym w rany którego Tomasz włożył rękę.

Ale te wszystkie znaki mają prowadzić do Miłosierdzia.
I te zapisane oraz te nie zapisane. Bez Miłosierdzia nie przydadzą się dosłownie na nic. Można wszystko stracić a Miłosierdzie potrafi przywrócić siły. Choć trudno nam zrozumieć kogoś kto wszystko stracił bo póki mamy nadmiar do życia a tak jest, to prawie nie sposób zrozumieć biedy ludzkiej. Ona może nawet nas odrzucać czy odrzuca.

Jak zatem mamy świadczyć o Miłosierdziu? Jest tylko jedna droga. Dziś zaprasza na nią ewangelista. Nieustanne poszukiwanie znaków. Bo te znaki są w naszym życiu. Trzeba je znaleźć. A do tego potrzeba właśnie czasu oraz uporu. Jak Tomasz niewierny. Który zresztą chciał oddać życie pewnego dnia tak zachęcał innych apostołów chodźmy aby razem z Nim umrzeć na drodze do Jerozlimy. Brak wiary oraz gorliwość mogą iść w parze. Musimy o tym pamiętać spoglądając
w swoje serce. A potem na braci oraz siostry. To może być nasz jeden ze znaków.

amen 

czytaj więcej

Wskrzeszenie Łazarza

J 11, 3-7. 17. 20-27. 33b-45

Wskrzeszenie Łazarza. Człowiek był martwy od czterech dni a Pan uczynił że znowu żył. Jedynie swoimi słowami bez jakiegoś wysiłku fizycznego.
Opowiadamy sobie lub przysłuchujemy się tej histori ale gdyby nam się przydażyła lub uczestniczylibyśmy w niej to żarliwość naszego opowiadania lub słuchania była by zupełnie inna niż ta obecna.
Zresztą często zmieniamy sens tych słów o wskrzeszeniu.
Najprostszy sposób, że tak było kiedyś. A jak kiedyś to dziś różnie możemy to rozumieć. Albo ostetecznie sprawa dotyczy uznania Jezusa Chrystusa za Syna Bożego a wskrzeszenie nie jest takie ważne. Albo zaczynamy rozprawiać o sensie wskrzeszenia Łazarza, to duchowe przejście do wiary z niewiary. A dziś wskrzeszeń nie ma. Ani jednego bo nikt tak nie potrafi. Bo tylko Bóg jest Panem życia, dlatego.
Inna sprawa wiążąca się ze wskrzeszeniem Łazarza to ilu ludziom chcielibyśmy przywrócić życie. Nie my, ale Bóg choć właśnie na nasze prośby albo prośby innych z którymi się solidaryzujemy. A tymczasem tak się nie dzieje. Nikt nie wraca do życia. Chyba, że przez działanie medycyny. A to już inna kwestia. Przecież ostatecznie i tak Łazarz umarł,  dodajemy w myślach. Po czym się wstydzimy też w myślach?

(...)

czytaj więcej

Czy potrafimy?

J 9, 1. 6-9. 13-17. 34-38

Dziś ewangelia mówi o zawiści z powodu że komuś powiodło się w życiu z jego nieszczęściem. Wydaje się, że wszyscy wokół szczęśliwego powinni się cieszyć z tego faktu. A tymczasem wywołuje on niechęć, nawet agresję, napiętnowanie i jak słyszymy wyrzucenie poza nawias osób znaczących. W ten sposób myśli o szczęściu zostały szybko zniszczone.

Czy potrafimy się cieszyć z cudzego szczęścia?

Bo może to jest droga do naszego szczęścia również nieba? Jest tyle ludzi wokół nas którym się wiedzie w życiu. Ale nie ci daleko o  których słyszymy albo możemy podejżewać że na pewno tacy są w życiu. Tylko ci obok nas.

Im się wiedzie żyją bez problemów rozwiązują trudne sytuacje w które ich wrzuca życie, różne zagadnienia na swojej drodze.

Cieszyć się ich szczęścieim? Ich życiem, ich siłą, ich mocą. Bo tak musi być skoro sobie radzą.

Czy jednak nie jest tak, że przechodzimy obojętnie obok szczęścia innych albo nie potrafimy cieszyć się ich radością. Bo to nie tylko chodzi o uratowanie się przed nieszczęściem ale o to że komuś się układa w życiu.
(...)

czytaj więcej

Ludzie z miasta uwierzyli opowiadaniu kobiety.

J 4, 5-42

Ludzie z miasta uwierzyli opowiadaniu kobiety.

Przyjęli Pana do siebie a następnie słuchali jak naucza. Wtedy jeszcze bardziej wierzyli jak sami to odkrywali mówiąc do siebie i do kobiety. Najpierw uwierzyli kobiecie a potem uwierzyli w zbawienie.

Droga do wiary prowadzi przez świadectwo człowieka. Mówi jakąś prawdę ze swojego życia dotyczącą jego historii z Bogiem i nagle zaczynamy wierzyć w wieczność albo Bogu albo we własną zmianę.

Pewnie dlatego Bóg prowadzi do zbawienia we współnocie abyśmy jedni drugich nieustannie inspirowali sami będąc poruszani w wierze. Tak jak papież Franciszek rozpoczął odmawać cały różaniec od 1985 roku przypatrując się jak modlił się różańcem Jan Paweł II
w trakcie ich wspólnej modlitwy, albo raczej gdy uczestniczył w modlitwie jako rektor seminarium będąc wtedy w Rzymie.

To nic odkrywczego co mówię choć w ewangelii drogą do wiary w zbawienie było świadectwo kobiety dotyczące jej życia, że Pan powiedział jak było w jej życiu.

(...)

czytaj więcej

Przemienienie Pańskie

Mt 17, 1-9

Przemienienie Pańskie które ewangelista nie potrafi przedstawić czytelnikowi precyzyjniej niż porównując je do słońca oraz światła. Jest bezradny w tym opisie bo wykorzystuje ludzkie słowa. Ale tylko takimi dysponuje a my tylko takie możemy pojąć.

Tu jest bezradny ale dzieją się też inne zmiany które potrafi podać precyzyjniej że je pojmujemy. I to bardzo dobrze oraz wyraźnie.

Może dlatego bo nie takie przemiany opisuje jak Przemienienie, że Boskość pojawia się tam gdzie ludzka natura lub jednocześnie z nią ale takie przemiany w obrębie uczniów którzy byli obecni na tej górze.

Te przemiany to pojawienie się lęku oraz milczenie.

Ta królewska droga do świętości do Boskości.

Zauważmy, to milczenie jest prośbą Pana skierowaną do uczniów, aż zmartwychwstanie.

Teraz rodzi się pytanie czy my nie podlegamy tej samej prośbie.

Mamy milczeć aż zmartwychwstanie w naszym sercu. Aż spotkamy Zmartwychwstałego. Mamy szukać milczenie w sobie bo ono pozwala spotkać Zmartwychwstałego. A słowa często podrywają nas do innych spraw.

(...)

czytaj więcej

Po czterdziestu dniach nasz Pan zakończył post

Mt ‪4, 1-11

 

Po czterdziestu dniach nasz Pan zakończył post.

A wtedy przyszły na Niego pokusy.

Albowiem wszystko ma swój koniec oprócz Boga. Nasze praktyki pobożnościowe też zakończą się prędzej czy później. Sami je kończymy, albo one się nagle urywają. Albo też  i musimy je na jakiś czas zaprzestać bo życie wymaga innej aktywności. Później znowu będziemy wracać ponownie w czasie trwania naszego życia. Ale wszystko co praktykujemy musimy zakończyć a wtedy zjawiają się pokusy. Nawet gdy nie oddajemy się pokusom co może się wydarzyć po zakończeniu naszych praktyk pobożnościowych, ale one zjawiają się po to by nas przestraszyć, by potem ogranąć. A my wtedy z nimi walczymy.

To jest część naszego życia duchowego czyli droga do wieczności. Tak było z Izraelem na pustyni. Tak było z naszym Panem. Tak jest z nami. Tak będzie po nas.

(...)

czytaj więcej

Nie można służyć dwóm panom

Mt ‪6, 24-34

Nie można służyć dwóm panom.

Ale co z tego jak inaczej nie potrafimy.

Niepotrafimy w tym sensie że na tym być może polega cała historia zbawienia że serce mamy podzielone. I dopiero Bóg może je połączyć ale po śmierci nas z sobą samym czyli nas z Bogiem.

Właśnie gdy już tak potrafimy służyć tylko Bogu a nie jednocześnie komuś innemu to jest ten moment gdy Pan nas zabiera do siebie.

Takie nie podzielone serce to jest dar Boga. Mamy tylko prosić o połączenie. Najpierw naszego serca które jest popękane stąd pełne niepokoju, a później naszego serca z Sercem Pana.

Ile to gromadzimy tych spraw jedzenie, picie, ubranie, sianie, zbieranie, gromadzenie, co będzie jutro, przepych, piękno i wszystko inne, Pan to wylicza w ewangelii i dziwi się że najpierw nie zabiegamy o Boga.

Ale czy my się dziwimy?

Wszystko to wypełnia nasze serce, w ten sposób służymy nie tyle że dwóm panom co wielu panom.

Jak to zmienić?

(...)

czytaj więcej

Bo szczycimy się naszą wiarą...

Mt ‪5, 38-48

Te słowa o nadstawianiu policzka ich sens udało się nam całkowicie przewrócić.

Bo szczycimy się naszą wiarą że ona takie postawy proponuje ale przecież nie stosujemy ich.

Potrafimy skonstruować wiele interpretacji by policzek jednak obronić. Najpierw że chaos by nastał w życiu społecznym, gdybyśmy zaczęli na serio stosować te słowa. Potem że godność Bóg nam powierzył, więc trzeba ją bronić.

Wiele energii potrafimy poświęcić i twórczości żeby odwrócić sens tych słów. Dodać nowe okoliczności tak że sens zostaje zupełnie odwrócony lub pojawia się nowy.

Bo z tym odwracaniem to nawet nie zauważamy kiedy to się dzieje. Mamy nadstawić policzek gdy przychodzi na nas zło, żeby to zło nie powiększało się, a zaczynamy od zła odwrócenia sensu słów. Bo czy właśnie nie atakujemy słów na początek.

Wynika to z bezradności gdy słyszymy te słowa o nadstawianiu policzka.

(...)

czytaj więcej

Mowa ma być prosta

Mt ‪5, 17-37

Mowa ma być prosta tak, tak, nie,  nie. Czyli szczera do tego jasna.

Uczniowie mają się pozbyć wszelkich sprzeczności w mowie oraz zawiłości, taki wniosek wynika z tego polecenia Pana.

Prosty język jednak często jest zastępowany zawiłymi tłumaczeniami. Nie tylko w polityce, tylko u lekarza gdy pytamy na co jesteśmy chorzy, nie tylko w życiu codziennym, i w Kościele również.

Ale gdzieś zagubiła się ta prostota.

Dlatego taki powiew świerzości doświadczamy gdy spotykamy prostą mowę. Dobrze się czujemy wtedy. Chcemy przylgnąć do kogoś takiego. Wyznać grzechy te najbardziej skrywane. Albo chcielibyśmy tak zrobić.

Ta prostota wynika pewnie z bezpieczeństwa serca człowieka. To strach powoduje że potrzebujemy nagle więcej słów bo oprócz tych co opisują nasze fakty to jeszcze konieczne są słowa żeby ten strach albo ukryć albo wyrzucić z siebie albo uderzyć nim w kogoś. I tak mowa przestaje być klarowna.

(...)

czytaj więcej
poniedziałek, 01 maja 2017

(J 6,22-29)

Troszczcie się o pokarm, który trwa na wieki

Słowa Ewangelii według świętego Jana.

Nazajutrz po rozmnożeniu chlebów lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły od Tyberiady inne łodzie.
A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy Go zaś odnaleźli na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?”
W odpowiedzi rzekł im Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec”.
Oni zaś rzekli do Niego: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?”
Jezus odpowiadając, rzekł do nich: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”.

Oto słowo Pańskie.

Rozważania o piśmie