Bazylika NSPJ - Homilie
Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00, 7:30, 9:00,
11:00 msza
12:30, 15:30, 18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

Magnifikat

Łk 1, 39-56

Magnifikat. Uwielbiaj to tłmaczenie.

Modlitwa Matki Bożej.

Możemy poznać jak modliła się Maryja. Jakich słów używała. Jakie treści przyzywała. Jakimi pojęciami się posługiwała.

Do kogo mówiła albo z kim rozmawiała. Jak biegły Jej myśli.

O co prosiła, jeśli prosiła.

Bo my prosimy. Tak też rozumiemy modlitwę jako prośbę. Często to jest synonim modlitwa równa się prośba do Boga.

Jaka była świadomość Jej samej a jakie miejsce zajmują
w modlitwie inni ludzie.

Ta modlitwa z ewangelii dzisiejszej jest o Bogu, o innych, o Niej samej.

I my codziennie ją używamy, w tym sensie że modlimy się tymi samymi słowami.

Bo możemy próbować przeniknąć do wnętrza duchowości Matki Bożej. Próbować uchwycić Jej jak to mówimy tok  myślenia. Ten niepowtarzalny u każdego człowieka klimat czy nastrój wnętrza
a następnie modlitwy.

Co ciekawe większość ludzi nie lubi opowiadać o własnej modlitwie. Czują się obnarzeni z intymności. Może największej.

Są oczywiście tacy którzy dają świadectwo rozpierające dech w piersiach i słuchaczom i tym mówiącym. Czasami w różnych kolejnościach. Jednym najpierw rozpiera dech w piersiach a potem słuchaczom a w innym przypadku słuchaczy najpier porywa, rozpiera wewnątrz, rozpala, budzi się ich duch a potem dopiero przemawiającego.

My ludzie tak mamy, że wszystko możemy użyć do chwały Bożej lub własnej.

Ale ta dzisiejsza modlitwa Matki Bożej to jest drabina do nieba. Pokora w wielbieniu, za dar wierności w miłosierdziu jakie Bóg ma dla każdego.

Taka jest tajemnica Wniebowzięcia Matki Bożej. Ale i zabrania nas do nieba po śmierci.

Wielbić oraz dziękować. Dziękować oraz wielbić.

Nic wicej.

amen

czytaj więcej

Eucharystia

J 6, 41-51

Jak patrzymy bez wiary to coś bardzo prostego. Chleb, a raczej woda i mąka, wino, znowu woda, parę słów.

Jest sens dla nas jasny, zrozumiały.

Potrafimy powiedzieć /bądź śpiewać jak w poniedziałek/ o Bogu pod postacią chleba konsekrowanego. Może i godzinami albo tylko chwilę bądź wcale, ale w głowie wiemy o Chrystusie. A nie potrafimy powiedzieć bo nie radzimy sobie w publicznym przemawianiu.

A jednak ta ewangelia odzwierciedla naszą sytuację. Żydzi szemrali te słowa interpretowane jako odrzucenie Mesjasza, odsłaniają głębie naszego wysiłku czy drogi wiary.

Bo oprócz tych znanych słów o znaczeniu eucharystii jej całość jest dla nas niedostępna. Rozumienie się nieustannie poszerza wraz z naszym życiem. My powtarzamy co się dowiadujemy na religii, na kazaniach, na teologii. I to jest nam bardzo bliskie. Szczególnie w sytuacjach w których jest ciężko.

Taki jest sens wiary a właściwie wysiłku wiary. Po to podejmujemy ten trud. Z czasem być może nawet nie zauważamy tego mocowania, bo traktujemy je jako coś zwykłego.

Ale ten wysiłek zaczynania od nowa, odrzucania tego co już wiemy, traktowania jak słomy na podobieństwo świętego Tomasza z Aqwinu, jest naszą drogą duchową.

Wszystko wiemy o eucharystii oraz nic nie wiemy. Jesteśmy bezradni. Możemy się buntować, że wciąż zakryta jest przed nami a poruszamy się jedynie wśród naszych przyzwyczajeń, znanych definicji.

Właśnie  musimy szemrać aby budzić swoje uśpienie polegające na pozornym kontakcie z eucharystią. Używamy słów tajemnica, najświętsza a przecież to tylko jakieś niedoskonałe określenia mówiące że Pan jest z nami.

A nasza droga wiedzie przez krzyż. Dopiero gdy życie oddamy za eucharystię to zrozumiemy.

amen

czytaj więcej

To już nasz los

J 6, 24-35

Chcemy znaku żeby wiara potwierdziła się.

Albo raczej abyśmy przeżyli ulgę, że faktycznie nie marnujemy naszego życia. Chociaż życie może zatrzymywać się tylko na tej uldze.

I nasza wiara którą żyjemy, dla której poświęcamy czas, siły, życie, rodzinę.

Chyba, że nie potrzebujemy znaku. Wierzymy, trwamy, w milczeniu nie zależnie od okoliczności.

Ale informacje o nadzwyczajnych wydarzeniach chętnie pielęgnujemy w umyśle.

A znak dla nas, to żeby można było żyć| taki mało kiedy uznajemy.

Nie powiem odrazu wygodnie.

(...)

czytaj więcej

Ogrom dobra

J 6, 1-15

Mamy zbierać ułomki czyli okruchy, Pan wzywa nas do tego dziś. Albowiem otrzymujemy wielkie łaski przez całe życie.

Najpierw życie, potem innych ludzi ich przyjaźń, albo że są! Może nas drażnią ale zauważmy, gdbyśmy byli sami, osamotnieni w czterech ścianach, że nawet nie mielibyśmy wspomnień. To byłby koszmar. Śmierć po prostu z rozpaczy.

Inne łaski zdrowie, czasami choroba bo pozwala nam zmienić życie.

I śmierć.

Która nie jest łaską jakbyśmy sobie to wyobrażali! I zawsze nie w porę przychodzi bo albo za wcześnie albo za późno gdy wszystko już boli, to jednak bez śmierci trudno wyobrazić sobie życie oraz Niebo.

Moglibyśmy wyliczać inne łaski o których pamiętamy w życiu bądź zapomnieliśmy ale swego czasu dawały wielką otuchę.

Ale Pan wzywa nas abyśmy zbierali wszystkie okruchy naszego życia. Małe dzieje naszego życia.

(...)

czytaj więcej

Każdy sam odpowiada sobie na to pytanie

Mk 6, 30-34

My jesteśmy wciąż jak owce nie mające pasterza. Idą  gdzie trawa, nie patrząc że zbocze nagle się urywa. Te które ocaleją wędrują znowu gdzie znajdą pożywienie. Coś ich przestraszy to nagle gnają byle dalej. Wilk porywa żeby pożreć, bo nikt nie broni.

Przez jakiś czas może nawet zjawić się fałszywy pasterz ale on ucieknie przed jakimś niebezpieczeństwem albo trudną pracą ze stadem. Albo się znudzi i odejdzie, pozostawi. Narobi zdjęć by po chwili zainteresuje się czmś innym.

Jesteśmy jak te owce bez pasterza bo wciąż musimy się nawracać.  A czynimy tak bo gubimy ewangelię w naszym życiu. Porzucamy ewangelię, by znowu odkryć, że bez ewangelii nie ma sensu żyć.

Bo nasz Pasterz jest gdzieś daleko, bo w Niebie – tak myślimy. Stąd póki nie będziemy Go widzieli twarzą w twarz to wciąż będziemy porzucać ewangelię.

Tymczasem spojrzał i zdjęła Go litość taki to pasterz.

Wzdryga nas gdy ktoś lituje się, bo cierpi nasza duma. Dopiero uspokajamy się gdy rozumiemy, że nie ma ratunku dla nas.

(...)

czytaj więcej

Wtedy dopiero zrozumiemy czym jest wiara a czym miłość

Mk 6, 1-6

Żyjemy trochę w czasach gdy powątpiewanie nabrało prawie statusu normy społecznej. Jeszcze nie wszystkich obejmującej ale do tego zmierzamy.

Czy coś możemy na to poradzić? Pewnie nie.

Znamy też powątpiewanie albo ze swojego życia osobistego albo ze skutków życia naszych bliskich. Życie może wtedy przynosić różne nie pożądane owoce.

Wątpili w Pana ci którzy Go znali od dziecka.

To nawet jest zrozumiałe bo przecież albo się nie widzi bo nie chce się widzieć albo się przywiązuje wagę do nieważnych kwestii które potrafią potem zaciemnić na całe życie.

Wątpienie jest czymś nieodłącznym od życia. Wciąż musimy lekko nie dowierzać sobie aby nie popełniać jakiś błędów wynikających z przyzwyczajenia. To może nas drogo kosztować. Na przykład wjedziemy rowerem pod tramwaj, bo tam od zawsze tramwaje nie jeździły już, jak na przykład na ulicy św. Wawrzyńca w Krakowie.

Podobnie od wiary

(...)

czytaj więcej

Bóg zawsze jest z nam

Mk 6, 7-13

Do ewangelizacji nic nie potrzeba. Ani pieniędzy, ani chleba, ani ubrania. Nic. Zupełnie nic. Oprócz laski! jak słyszeliśmy.

Nawet(!) nie ma co się martwić z czego wyżyć w głoszeniu ewangelii.

Tylko głosić. Mówić o nawróceniu.

Jak daleko jesteśmy od tego wezwania Pana. Praktycznie zupełnie tego nie realizujemy.

Może dlatego ludzie nam nie wierzą?

A może to jest niemożliwe takie życie?

Bo mamy przyjść i dać pokój ludziom.

Tu jest tajemnica tej ewangelizacji.

Dawać sens. Ale przecież każdy ma inne życie.

A my mamy spowodować, że będą bez targań wewnętrznych, bez chorób, bez smutku, albo ze smutkiem ale w nadzieji.

Jak to czynić?

Najpierw trzeba mieć w sobie pokój. Inaczej go nie przekażemy.

(...)

czytaj więcej

Kimże będzie to dziecię

Łk 1, 57-66. 80

Kimże będzie to dziecię zadawali sobie pytanie uczestnicy obrzezania ale również inni mieszkańcy.

A dziecię jak dorosło i stało się młodzieńcem, zamieszkał na pustyni, żywił się szarańczą oraz miodem głosił chrzest zanurzenia w Jordanie a później został ścięty na skutek decyzji króla a słów młodej kobiety namówionej przez matkę, która nie nawidziła tego młodzieńca ze względu, że przypominał o jej niewierności małżeńskiej.

Wielkie wydarzenia działy się przy obrzezaniu a na końcu tragiczne. 

Ludzie mają różne swoje wielkie sprawy za które oddają zdrowie, życie, rodzinę. Czasami to podziwiamy a czasami nie pochwalamy!

W dzisiejszej ewangelii wielka sprawa Jana Chrzciciela stała się za sprawą Boga. On wybrał Go na ostatniego proroka. Poprzedzał Mesjasza.

Czy faktycznie to jest droga jaką chcemy zmierzać? Bo nasze wielkie sprawy, które to są? Ile za nie oddajemy?

Każdego Bóg wybiera.

Ale jak zmienia się to przekonanie przez całe nasze życie.

Czy aby nie komplikujemy tej prostej sprawy? Zamiast bardziej upraszczać.

Takim symbolem uproszczenia było życie Jana Chrzciciela. Proste pożywienie, liche mieszkanie bo pustynia, skromne słowa nawracajcie się. A na końcu prostego życia uwięzienie. Później więzienie bo król obawiał się Jana. A wszystko zwieńczone ścięciem.

Wielkość upraszcza coraz bardziej, bo nieustannie więcej rozumie. W skutek swojej nieustannej pracy. Wielki duch rozumie miłość. Ona jest prosta. Wielka miłość rozumie Boga.

Otóż daję życie, albo chowam je tylko dla siebie. Do tego sie rodzimy.

amen

czytaj więcej

Królestwo Boże

Mk 4, 26-34

Królestwo Boże rozwija się niezlaeżnie od wysiłków sprzyjających bądź przeszkadzających temu królestwu. Tak zapewnia nas Pan. Nagle pojawia się plon i jesteśmy zaskoczeni.

Ile razy to odkrywaliśmy!

Coś nagle przynosi owoc. Jest dobre, wsparło nas. A najbardziej dziwne, że niespodziewanie.

A z drugiej strony, możemy łudzić się, jak przychodzi jakiś trud, że tym razem może uda się iść na skróty! Choć wielokrotnie przegrywaliśmy takie sytuacji. Ze wstydem odkrywaliśmy na końcu fałsz.

Bo Królestwo Boże jest większe od naszych wysiłków.

Sięga głębiej niż wyobraźnia którą posiadamy. Zresztą również jest darem od Boga. To w nim, w Królestwie Bożym zaczyna się nasz duch. Choć możemy go ignorować.

Pan do niczego nie przymusza.

Możemy powiedzieć informuje, byśmy byli przygotowani na długi marsz w życiu, który dopiero odkrywa przed nami to życie.

Jego sens, jego różne właściwości, odwrotne strony albo kilka różnych elementów naszych tragedii.

(...)

czytaj więcej

O wolności, o miłości

Mk 2, 23-28

Dzisiejsza ewangelia to mini wykład o wolności, o miłości, o naszej wierze, o innych w naszym życiu, o nas samych w ich życiu. Moglibyśmy tylko tyle słów mieć z ewangelii co dziś usłyszeliśmy, tym żyć i życie okazałoby się święte.

Jednka czy faktycznie nie rządzi nami szabat. A my innymi ludźmi, za pomocą praw szabatu. Prawo do którego tak chętnie przylgnęliśmy bo daje jasne wskazówki w życiu, według Pana może obrócić się przeciwko innym, a z nas uczynić prześladowców. A to powoduje odwrócenie całego sensu ewangelii.

To prawo religijne ma służyć człowiekowi, żeby był święty.

A zagubiło w swoich prawidłowościach to dążenie świętości. Może zostało zasypane tymi różnymi prawami a dokładniej mówiąc innym pragnieniem, żeby prawo dało ukojenie bezpieczeństwa. Żeby nas sumienie nie szarpało. 

Kochaj i rób co chcesz zapisał święty Augustyn. To inna wersja tej ewangelii.

Ale boimy się tak żyć.

A może boimy się kochania?

(...)

czytaj więcej
poniedziałek, 20 sierpnia 2018
(J 6, 51-58)
Jezus powiedział do Żydów: "Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata". Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?". Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki".

Rozważania o piśmie

modlitwa