Apostolstwo Modlitwy Posłaniec Serca Jezusowego

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00, 7:30, 9:00,
11:00 msza
12:30, 15:30, 18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Homilie

Bóg przyszedł dla tych co się źle mają

Mt 14, 22-33

Ta scena wiary oraz wątpienia jest naszym życiem. Nie wiele zmieniło się od czasów apostołów w tej kwestii. Wciąż wątpimy, pozostaje tylko kwestia siły naporu na nas. Od którego zaczynamy wątpić.

A ci którzy okazali się herosami zawierzenia już nie żyją, wszyscy. Bo dopiero po śmierci możemy się przekonać czy ktoś faktycznie ufał wbrew wszystkiemu.

To ludzkie czy wręcz arcyludzkie jest takie wątpienie, powstawanie, upadanie, podnoszenie. Dopiero w tą naszą słabość musimy wpisać próbę zawierzenia. Bo to jest próba nieustanna. Zawierzyć za wszelką cenę.

A tymczasem upadamy po raz kolejny, przepraszając.

Bóg przyszedł dla tych co się źle mają, do chorych, do grzeszników. Tego nigdy nie możemy zagubić w naszej modlitwie.

Bo to upadnie powstawanie dotyczy najpierw naszej modlitwy.

(...)

czytaj więcej

O szczęściu

Mt 13, 44-52

W tej Ewangelii bardzo prosta a przez to bardzo krótka kwestia.

Rolnik znalazł skarb, ukrył i poszedł uradowany. Nie jest powiedziane, że po drodze komuś mówił o tym co się stało.

Cieszył się!

A nikt nie wiedział o tym. Może nie dzielił się z nikim sposobem zarządzania swoim życiem. A może był samotny. W każdym razie uradowny poszedł. Nikomu nie mówił, że jest szczęśliwy. Nie wiemy czy ktoś widział to szczęście, nikt też go nie rozumiał.

I my możemy tak mieć, że nikt nie będzie rozumiał naszego szczęścia życiowego czyli odnalezienie Pana.

Bo nawet byśmy chcieli opowiedzieć, to w miarę opowieści nagle słowa stają się płaskie albo niezrozumiałe albo inne niż faktycznie to nasze odnalezienie Pana. Nie da się tego przekazać innym. Możemy tylko mieć dla siebie oraz przed Panem to szczęście.

Możemy próbować opowiadać innym choć z czasem będziemy coraz bardziej przekonywać się, że to nie jest to co chcemy powiedzieć.

Możemy śpiewać o szczęściu ale to nie będzie tożsame z tym spotkaniem. Inni jeszcze tańczą, ale też nie potrafią przekazać w całości tego spotkania. Podziwiamy ich bardzije lub mniej.

Pan założył Kościół abyśmy wspólnie szli po to aby się wspierać oraz obdarowywać ale każdy sam swoje szczęście ma dla siebie. Choć nie dla siebie tylko, bo dla wszystkich innych, ale bez możliwości przekazania tego w całości. Taki nasz los.

Autor opisał ten los dalej w sówach o perle i kupił – kupiec kupił, poszukujący tych pereł. Tym samym Ewangelia uwrażliwia nas na nasze szczęście. Trzeba je mieć, posiadać, pielęgnować, nieść. Nie bać się szczęścia!

Taki nasz los.

Kiedy tak myślimy?

Spotyka nas nieszczęście a nikt nas nie zrozumie. Kiedy otrzymujemy szczęście nikt nas nie rozumie.

Czy dziękujemu Bogu za wszystko?

I to ta krótka kwestia o której mówiłem na początku a jest taka, że szczęście przeżywa się a nie opowiada o nim.

amen

czytaj więcej

Ewangelia zawiera różne słowa

Mt 13, 24-30

Są takie które przybliżają osoby, relacjonują wydarzenia, oddają klimat spotkań, kreślą opowieści. Są i takie które nie wnoszą nic nowego. Dzisiejsze słowa uczą mądrości.

Czekać żeby być mądrym. Bo dobro oraz zło rosną ale możemy dobro zniszczyć walcząc ze złem za wcześnie.

Co z tego zła które nas otacza tolerować? Które te chwasty pozostawać? To jest najbardziej trudna decyzja. Bo zło wiadomo trzeba zwalczać. Zło wołające o pomstę do nieba to już koniecznie! Nawet do rozlewu własnej krwi.

A Pan mówi, że jednak chwastom trzeba pozwolić rosnąć. Ale jak słyszeliśmy chodzi o chwast który posiany był w czasie gdy gospodarz spał. Czyli nie wiedział o nim. Bo pewnie by walczył żeby nie było chwastu. To zmienia postać rzeczy.

Zło o którym nie wiemy a ono w nas rośnie. Ale w pewnym momencie już o tym wiemy, jak w tej przypowieści bo chwast kiełkuje i zaczyna być widoczny, a gospodarz nie pozwala wyrywać.

(...)

czytaj więcej

Pan usiadł nad jeziorem.

Mt 13, 1-9

Autor nie informuje nas co robił. Myślał? Patrzył się w dal? Na fale? Przygotowywał nauczanie? Bawił się wodą? A ludzie się schodzili. Wtedy zaczął nauczać w przypomieściach.

Ale kto zrozumiał tyle jego było. Oraz jest nasze.

Bo dzisiaj możemy chodzić od człowieka do człowieka i słuchać jak to jest z tym ziarnem w nas. Albo którym ziarnem jesteśmy ale przecież tylko wiemy sami najlepiej jak jest z nami.

To znaczy mogą być całe lata, z przekonaniem że jest zupełnie inaczej niż faktycznie. Nawet nie pomagają zdania innych. Co najwyżej odsuwamy ich od siebie jak nam burzą nasze dobre samopoczucie. Albo złe samopoczucie bo możemy chodzić źli na świat i innych lub i siebie. Również nie słysząc wtedy co mówią inni. A potrafimy dalej chodzić  i pytać jakim ziarnem jesteśmy. Tak możemy chodzić ale przecież i tak wiemy jak z nami jest. I w drugą stronę, że uważamy siebie za wciąż nie dobrych, choć tak nie musi być.

To dlaczego chodzimy?
(...)

 

czytaj więcej

Być prostaczkami

Mt 11, 25-30

Musimy być prostaczkami! 

Prostymi, pokornymi ludźmi którzy nie chcą być mądrymi oraz roztropnymi jeśli chcemy otrzymać rzeczy Boga. Bo Bóg swoje rzeczy objawia prostaczkom.

To dziwne, bo zawsze mądrość oraz roztropność była poszukiwana oraz ceniona wśród ludzi. Była oraz jest. Pewnie będzie. Ludzkość to zawsze mieszanka młodości, siły oraz roztopności i mądrości które zasadniczo są związane ze starością czy dojżałością.

A pomimo tego, najpierw prostaczkom Ojciec objawił różne Swoje rzeczy. To możemy spokojnie myśleć, że najważniejsze. Zatem nie potrzeba mądrości oraz roztropności żeby najważniejsze Boże rzeczy znać. Wiedza ludzka i Boska nie zawsze idą w parze taki wniosek możemy wyprowadzić.

Ale mąrdość zawsze się przydawała. I tu sprawy się komplikują.

(...)

czytaj więcej

Kubek wody

Mt 10, 37-42

Sprawa wydaje się bardzo prosta. Wystarczy podać kubek wody jednemu z najmniejszych a będzie niebo, w zamian - możemy tak powiedzieć. Może dlatego było wielu na świecie albo mogło być takich wielu, że całe życie robili zło, krzywdzili a potem jednemu pomogli w ten sposób ratując się albo myśleli, że tak uczynią.

Jest takie niebezpieczeństwo! Że za  jeden kubek niebo się dostanie. W każdym razie nagrodę sprawiedliwego. A to właśnie pewnie chodzi. To teraz jak to słyszymy to możemy odstrzeć niebezpieczeństwo niesprawiedliwości po ludzku.

Pan jednak nie przejmuje się tą obawą, że będzie nadużyty. Może jest tak, że jak ktoś robi zło to potem nie potrafi się zatrzymać albo nawet jak będzie chciał podać kubek to ciągle nie będzie potrafił się na to zdecydować. Albo też może być że nie ma złych ludzi tak całkowicie, że samo zło w nich jest. To tym bardziej wszystko się komplikuje.

Nie przejmuje się Pan tymi naszymi dywagacjami, bo ciągle wystawiamy go na cierpliowść, Jego miłość, a ona na tym polega.
(...)

czytaj więcej

Policzone są

Mt 10, 26-33

policzone są nawet wszystkie włosy na głowie! nasze włosy, możemy zakrzyknąć z wrażenia. Od tych słów jeżą się włosy na głowie.

Że, oto Pan wszystko wie co robimy. Jak żyjemy, co myślmy, co pragniemy, ile przegraliśmy, kiedy cieszyliśmy się i tak dalej. Jesteśmy poddani kontroli. Boskiej kontroli, że nic nie dzieje się bez wiedzy naszego Ojca. Ale zawsze kontrola to paraliż wolności. Tej odwrotnej twarzy miłości.

To nawet nie problem w tym kontrolowaniu, że może jesteśmy śledzeni. Ale jak mamy się  zbawić skoro Pan wszystko nadzoruje? /te prastare pytanie skoro Pan miał być wydany to jak Judasz mógł od tego uciec? i nie zdradzić/

Choć z drugiej strony wystarczy przyznać się przed ludźmi do Pana a nie znajdziemy się w piekle z ciałem oraz duszą!

Ale kto dziś jeszcze myśli o piekle?

Ludzie, ludziom potrafią zgotować o wiele bardziej porażający los.

Taki co dawniej mogli oglądać tylko na witrażach katedr, czy
w rogach ołtarzy bo tam gdzieś te diabły rzeźbiono, czy obrazach. Twórcy angażowali tylko wyobraźnię oraz lęk odbiorców. Dziś ludzie tak potrafią niszczyć innych, że piekło jest wybawieniem. Albo siebie niszczą.

czytaj więcej

Pasterzy brakuje

Mt 9, 36 – 10, 8

Pasterzy, brakuje według Pana. To musi być prawda skoro tak mówi.

Ale przecież ich tylu jest!

Może gdzieś na misjach brakuje? Gdzie ksiądz dociera raz na miesiąc z posługą. 

Natomiast w naszym życiu przewijają się nieustannie.

To może pasterze to są inni niż ci z którymi mamy doczynienia na codzień! Tych co ich jest tak dużo.

W każdym razie pewnie potwierdzimy tę myśl Pana, że brakuje pasterzy bo jak się gdzieś zjawi święty człowiek to nagle wszystko rzucamy aby koniecznie go słuchać lub opowiedzieć o swojej duszy. A to nie jest nasze codzienne doświadczenie. Stąd możemy powiedzieć, że pasterz to musi być napewno ktoś święty.

(...)

czytaj więcej

Trójca Przenajświętsza dostarcza każdemu sensu

J 3, 16-18

Kościół wybrał dziś ewangelię w której nie ma nic na temat Trójcy Najświętszej. Nie ma takich słów do których jesteśmy przyzwyczajeni czy je lubimy czyli bez definicji.  

Jeśli już, to tylko dowiadujemy się o Ojcu oraz o Synu, który wszystkich zbawił. Oraz o ich powiązaniu przez Jego posłanie czyli zadaniu polegającemu na zbawieniu. W tym zadaniu Syn nikogo nie ma potępić co najwyżej ludzie sami mogą się potępić gdy nie uwierzą w Syna Człowieczego.

Ale dla wielu potępienie nie ma znaczenia, nie dowierzają tym słowom. Nie zwracają na nie uwagi. Albo nie słyszeli nigdy lub zapomnieli, bądź wyśmiali jako anachroniczne (czyli przestarzałe). Nawet mogą brać je pod uwagę choć nie od razu bo muszą wiele nagłych spraw załatwiać co nazywają życiem, raczej dniem powszednim. I tak schodzi im całe życie.  Albo nawet i nam tu zebranym teraz.

Tyko my możemy przekonać ich, że potępienie jest możliwe.

Jednak nie chodzi o potępienie a o sens życia. Bo im więcej będziemy głosić potępienia tym bardziej będziemy odstręczać od ewangelii. Może nawet bardziej będą się śmiali?

Bo groza potępienia jaką możemy przedstawić wobec tego co świat widział albo wobec pustki życia pojednynczego człowieka może wydawać się wybawieniem dla wielu.

Jedyne co ma sens to powodować zachwyt dla życia.

czytaj więcej

Woda żywa

J 7, 37-39

Popłynie woda żywa z wnętrza każdego z nas.

Woda żywa co to takiego?

Przychodzi nam z pomocą teologia czy rozważania o łasce. A to nauczanie zmieniało się przez wieki. I jeszcze nie zakończyło swoich rozważań, miejmy świadomość tak będzie do końca świata.

Tymczasem patrzmy na ewangelię chcąc zobaczyć to co najważniejsze. Albo co dziś jest koniecznie najważniejsze.

Woda żywa póki jeszcze nie potrafimy dokładnie powiedzieć co to jest, nade wszystko ma z nas wypływać jak słyszymy. Więc może dopłynąć do innych. Bo może też płynąć gdzieś obok nich. Wierzyć, ale że inni przechodzą obojętni albo nie zauważamy ich, nie ma większego znaczenia w świetle ewangelii. Bo jak słyszymy gdy sami jesteśmy w potrzebie mamy przyjść do Pana a wtedy z nas wypłynie woda żywa. Ale ona ma płynąć po to wypływa.

czytaj więcej
środa, 16 sierpnia 2017