Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00,  7:30,  9:00,
11:00,  12:30,  15:30,  18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

Nauczanie

Mt 28, 16-20

Nauczanie.

Następnie pewność, że Pan jest z nami przez wszystkie dni oraz wątpienie są nieodłącznymi doświadczeniami nas samych albo naszych braci. o których słyszymy dziś w ewangelii

I jeszcze to, że Pan do nas przemawia nieustannie. Na różne sposoby. My uczymy się je rozpoznawać i albo zauważamy albo lekceważymy. Wtedy zaliczamy się do tych wątpiących.

Zresztą to wątpienie innych to najsilniejszy bodziec dla nas. Albo największy dar od Boga.

Nic nas tak nie moblilizuje jak rozważania wątpiących. Od razu przystępujemy do rozprawy z nimi. Jeśli nie otwartej to z pewnością  w sercu.

A tymczasem mamy nauczać. Nie jest napisane, że przekonać za wszelką cenę, tych wątpiących.

Trochę podobnie jak z Ojcem, Synem, Duchem Świętym.

Chcemy Ich zrozumieć, żeby innym przedstawić a przecież mamy głosić i tyle. Dokładnie czytając ewangelię, mamy nauczać tego co przekazał Pan.

Czy aby ta chęć zrozumienia Trójcy nie jest aby częścią tego wątpienia. Dopiero jak zrozumiemy czyli zobaczymy rozumem jak jest z Ojcem, Synem, Duchem w Ich Jedności, uwierzymy do tego stopnia, że nie będziemy wątpić!

Czy tak właśnie nie jest. Nie będziemy wątpić pod warunkiem , że dowiemy się jak jest.

Tak zresztą się dzieje nie zależnie od poziomu naszej erudycji. Im więcej gromadzimy wiedzy o Trójcy Przenajświętszej tym łatwiej opowiadamy innym. Ale zazwyczaj na końcu i tak pada stwierdzenie, że to jest tajemnica. Albo na początku takich rozważań.

Trzeba się uczyć od najlepszych.

Papież Franciszek zachęca, mamy żyć jedni z drugimi, dla innych i w innych. To oznacza przecież życie. Inaczej nie da się żyć. W przeciwnym wypadku będzie tylko sztuczność, brak szczęścia i tak dalej. Ale Trójca Przenajświętsza jest tam gdzie życie. Nie potrzeba nic więcej. Taka zmiana musi być, zamiast myśleć o życiu, żyć.

Ale to jest bardzo wymagające z drugimi, dla innych  i w innych.

amen

czytaj więcej

On prowadzi dzieło zbawienia

J 7, 37-39

Duch Święty obejmuje każdego z nas. On prowadzi dzieło zbawienia.

Dziś może więcej mówi się  o Duch Świętym, więcej w tym roku, albo więcej w naszych czasach.

W dziejach Kościoła były takie wieki czy raczej lata wzmożenia przekonań, czy postaw związanych z poddawaniem się działaniu Duchowi. Nazywane było to odnajdywaniem charyzmatów do szczególnej modlitwy w Duchu, językami, uzdrowienia, uwolnieniem.

Nawet jak dokładnie nie wiadomo na czym ma to polegać? Czy raczej czym się różni od modlitw różnych wszelkich pozostałych.

Ale my i tak wolimy się modlić do Pana lub Matki Bożej. W ciągu roku praktykujemy te swoje modlitwy.

Bo Duch Święty jest nie zauważony. Obecny wszędzie, do tego od początku i stworzenia i naszej pobożności. Bo przecież już w znaku krzyża od którego wszystko zaczynamy, gwarantuje nam dostęp do świętości Boga.

W ewangelii jest obecny Duch Święty ale w formie zapowiedzi gdy Pan będzie uwielbiony. A jak został uwielbiony to już na ziemi nie było Go, bo wstąpił do Nieba, stąd brakuje w ewangelii opisu jak Duch został dany. Bezpośredniego opisu Ducha nie ma. Tylko porównania do zstępowania jak gołębica lub ognia lub wiatru.

Ale jak w dzisiejszej ewangelii słyszymy apostołowie mają oczekiwać na Ducha, my też oczekujemy. I dlatego tak Go znamy.
W oczekiwaniu. Przychodzi do nas zawsze, a my oczekujemy bo nie zauważamy kiedy przychodzi, bo jest Duchem właśnie. Dlatego wolimy nasze modlitwy do Pana czy Matki Bożej bo są wyobrażenia konkretne z nimi związane. Twarze jak mówi Papież Franciszek.

A może z innego powodu?

Duch wieje kędy chce, to wieje również w naszym życiu nie koniecznie tam gdzie chcemy Go spotkać lub potrzebujemy.

Dlatego lepiej uczyć się poddawać Duchowi nie wyczekując na Niego. Pozwalając aby przyszedł do nas w zaskoczeniu.  Albo nawet nie zauważnienie. Po jakimś czasie odkrywamy, że to jest dzieło Boże.  

amen

czytaj więcej

Drugiego takiego nie było

Mk 16, 15-20

Teraz w sumie wiemy dlaczego tak co roku radujemy się  ze Zmartwychwstania. Bo przecież wyliczamy, że to jest niepowtarzalne w historii. Drugiego takiego nie było. Takiego wydarzenia nie sposób pojąć.

Tak się radujemy jak byśmy pierwszy raz się dowiedzieli. Im bardziej ktoś autentycznie przeżywa jak by pierwszy raz się usłyszał o Zmartwychwstaniu tym ma poczucie, że głębiej wierzy albo, że szczególną łaskę dostąpił! Albo my dostąpiliśmy jak się cieszymy mocno.

Tak staramy się przeżywać co roku. A później za rok bierzemy się do podobnej pracy z tym przeżywaniem. W ciągu roku zapominamy, że to jest jedyne takie wydarzenie.

W ciągu roku znika ta radość.

Wiemy dlaczego tak się radujemy, bo dziś dowiadujemy się że Pan Jezus wstąpił do nieba. Wstąpił i nie ma go na ziemi. A jak nie ma Go to trudno się radować.

Tak jak dzieci jeśli się schowa to dla dziecka nie ma danej rzeczy.

(...)

czytaj więcej

Męczennicy potrafili miłować nieprzyjaciół.

J 15, 9-17

Znowu dziś słyszymy o tym co najważniejsze w życiu, w ewangelii, tym samym w zbawieniu. A to się jedno od drugiego nie różni. Życie oddać za przyjaciół, najwyższy wyraz miłości.

Jeszcze wyższy pewnie za wrogów. Choć bezpośrednio dziś o tym nie ma mowy.

Pan mówi o przyjaciołach. Że jesteśmy Jego przyjaciółmi bo nas wybrał oraz oddał życie. Choć umarł za wszystkich a nade wszystko za grzeszników. Bo nie ma innych na świecie jak tylko grzesznicy oraz nawracający się grzesznicy.

To jest nasz ideał oddać życie za grzeszników. Ale oddać za przyjaciół, to już jest wyzwanie przed którym raczej nie chcemy stawać w ciągu życia.

Takie dziwne to wszystko.

Oddać życie za przyjaciół, najwyższa moc miłości ale oddać za wrogów tak uważali, że czynią męczennicy. Na nich wzrastał Kościół oni decydowali później o przebaczeniu tym którzy zaparli się Pana w czasie prześladowań.

Powiedziałem decydowali, choć wydaje się to niemożliwe bo męczennik to ktoś kto został zabity, czyli nie żyje.

Tymczasem w pierwotnym Kościele wyrzucani na pożarcie dzikich zwierząt, albo w innych okolicznościach ci którzy przeżyli męczeństwo stawali się właśnie świadkami Chrystusa na równi z apostołami. Martyr po łacinie. To oni decydowali czy ktoś mógł powrócić do Wspólnoty z pośród tych którzy wyparli się wiary w czasie prześladowań.

A my przecież zawsze tak robimy gdy grzeszymy. Wypieramy się wiary.

Męczennicy potrafili miłować nieprzyjaciół.

Nie uda się nam zmienić wyzwania przed którym postawił nas Pan.

Miłujemy przyjaciół a później nieprzyjaciół albo nie trwamy przy ewangelii.

Czy jednak potrafimy jeszcze widzieć to wyzwanie czystym okiem?

Czy nie zamazujemy tego kryterium wieloma słowami albo działaniami, ich wielką ilością ale drugorzędnymi? Tyle tych prac wykonujemy ale gdzie miłość? Czy potrafimy jeszcze ją wskazać?

amen

czytaj więcej

Prosimy

J 15, 1-8

Prosimy o cokolwiek zgodnie ze słowami Pana. Są takie chwile w życiu, że te stwierdzenie to jedyne które mamy siły brać z ewangelii.

Wtedy prosi się o coś dla siebie czy dla innych. Czasami otrzymujemy a czasami nie otrzymujemy. Ale ma się spełnić jednak zawsze wynika ze słów ewangelii. Dlatego umysł człowieka wymyślił, że trzeba prosić o wiarę a wtedy otrzymamy z pewnością. Zamieniliśmy cokolwiek na wiarę. Ale przecież w ewangelii nie ma żeby prosić o wiarę. Po prostu nie wytrzymujemy próby, że nie otrzymujemy a mamy otrzymać. Bóg nie może być nie wiarygodny.

Bo musimy trwać w Panu to wtedy się spełnią, dopiero po czasie odkrywamy te słowa. Po czasie gdy minie szok naszej bezradności która kazała nam przylgnąć do tych słów.

(...)

czytaj więcej

Musi się wypełnić wszystko

Łk 24, 35-48

Musi się wypełnić wszystko mówi Pan o sobie, a z tego wypływa ta pewność jaką mieli później apostołowie gdy głosili ewangelię oraz w efekcie umierali śmiercią męczeńską.

To w naszym życiu również tak będzie, wszystko się wypełni.
A do tego czasu będziemy pewni czegoś a innych spraw mniej, albo jakoś na oślep też możemy żyć, bądź będziemy ufać choć z pewnym nie dowierzaniem w tle. Albo będziemy ufać we wszystkim a inni będą się z nas śmiać, że jesteśmy tacy naiwni. I błędy też będziemy wtedy popełniać.

To wszystko jakiego to terminu używa Pan to całe nasze życie.

Mamy tylu znajomych, całą rodzinę, sprawy, obowiązki, jakieś długi, zaległości, straty nie do odrobienia, nowe cele do osiągnięcia. To wszystko według nas wypełnia się mniej lub bardziej. Przykładamy się bardziej lub nawet zapomnieliśmy o jakiś sprawach.

Tymczasem możemy mieć nadzieję, że wypełnia się systematycznie bo zdążamy do domu Ojca. Podobnie jak u Pana, wypełniało się w Jego drodze do Jerozlimy, niezależnie od tego czy apostołowie nadążali czy powstrzymywali Pana.

(...)

czytaj więcej

Przychodzi Pan powtórnie

J 20, 19-31

A po ośmiu dniach przychodzi Pan powtórnie.

Tak narodziła się niedziela.

To co nazywamy, że chodzimy do kościoła.

Najpierw jako dzieci prowadzeni przez dorosłych, później sami być  może i w tygodniu chodziliśmy.

Ale dziś słyszymy jak rodzi się niedziela czyli Kościół.

Bo Kościół to niedziela, a niedziela to Kościół. Spotkanie wspólnoty która cieszy się ze Zmartwychwstania. Pierwotna Wspólnota spotykała się w każdą niedzielę i powoli odkrywała inne Dary. Inne Sakramenty, opowiadała sobie historię Pana tak powstawała ewangelia. I odkrywała wspólnota samą siebie czyli Kościół.

Bo tam gdzie wspólnota tam Kościół.

Kościół znamy jako potężną skomplikowaną maszynerię w której trudno wskazać co jest najważniejsze. Albo o  której zmienia się nieustannie nasze myślenie co jest centralne. Lub w której widzimy jakiś kontrast między tym co uznajemy za główne a tym co musimy wykonywać czy jak żyjemy.

(...)

czytaj więcej

A Syn przyszedł żeby nas zbawić

J 3, 14-21

A Syn przyszedł żeby nas zbawić.

A w nas wielki popłoch! Dziś ewangelia mówi o tym naszym wielkim dramacie. Jest następujący: Pan nas nieustannie sądzi! żeby potępić! Bo jesteśmy grzeszni, z powodu słabości ducha! Dlatego  wystawiamy jako pierwsze w naszym życiu takie myślenie. Potępienie.

Skąd tyle przekonań, że jesteśmy nieustannie oceniani przez Boga. Nigdzie nie możemy uciec, ani schować się przed potępieniem. A wobec Jego spojrzenia jesteśmy bezradni.

Nie przyszedł potępić a zbawić tak zapewnia ewangelia. A my zaczynamy od potępienia.

Tymczasem ten przybliża się do światła kto czyni dobro a unikają światła ci co czynią zło.  A kto wierzy w Syna nie podlega potępieniu.

A my tak łatwo potępiamy innych czy siebie.

Niszczymy nasze dobro lekceważąc je, a innych atakujemy bo nie są tacy jak my. wciąż walcząc z sobą lub z innymi.

A przecież Pan mówi proste słowa kto wierzy w Niego nie podlega potępieniu. A my z tego wzięliśmy tylko potępienie. Następnie zrobiliśmy z niego oręż strachu oraz walki. Tymczasem zło samo się chowa oraz ucieka przed Panem.

Nie musimy potępiać nieustannie. A zająć się zbawieniem
a dokładniej mówiąc radością zbawienia która płynie z wiary w Syna.

Ile razy cieszyliśmy się ze zbawienia które przynosi Syn? Wciąż potrafimy przesłonić je naszym narzekaniem, że ktoś lub my jesteśmy grzesznikami.

Jesteśmy to wstrząsająca oraz obrzydliwa prawda, ale Bóg nam wybaczył! Chyba nie dowierzamy temu przebaczeniu.

To jest prawdziwy dramat. Tak łatwo wierzymy w potępenie a tak trudno w zbawienie.

A jeszcze trudniej spokojnie żyć, radując się zbawieniem czyli Zmartwychwstaniem.

amen

czytaj więcej

Do bankierów

J 2, 13-25

Trudno sobie wyobrazić, żeby rozrzucać pieniądze. Do tego bankierów! A oni ich nie zbierają! Nie bronią! Nie wszczynają kłótni! Nie wzywają porządku! Policji! To nie możliwe, żeby pieniądze nie były najważniejsze, dla tych którzy je posiadają.

Do tego nawet bicz Pan sporządził sobie. Narzędzie które być używał do przemocy. Do bicia.

I gołębie ten symbol obecności Boga w czasie chrztu nad Jordanem, tutaj występują jako zbędne elementy, zaśmiecające jeśli tak  można powiedzieć o zwierzątkach.

Pan jest bardzo rozemocjonowany, energiczny, zasadniczy, groźny.

Krzyczy nawet.

Ewangelista chce nam przekazać co prawda, że Pan rzekł do sprzedawców oraz bankierów, ale przecież sam zapisał znak wykrzyknikowy nie róbcie targowiska!

Trudno nam przychodzi godzić się z tymi wydarzeniami w świątyni. Dlatego nieustannie walczymy z tymi obrazami które dziś widzimy.

Boimy się własnej złości.

Właściwie często albo zwalczamy ją, albo źle się z nią czujemy, nie chcemy żeby istniała.

Dlatego mamy poważny problem godzić się na nią u Pana.

(...)

 

czytaj więcej

Przemiany

Mk 9, 2-10

Ileż tych przemian w życiu przychodzi nam dokonywać. Najpierw dziecko w dorosłego. Dorosły w seniora. Wcześniej niemowlak w dziecko. Albo jedyne dziecko w część rodzeństwa. Lub w drugą stronę. Wykształcony w niewykształconego jak zachoruje na wylew. Pracownik w emeryta lub bezrobotnego. I tak byśmy mogli wymieniać. Przemian a właściwie zmian jest wiele, właściwie nieustannie.

Przemienienie natomiast jest jedno.

Choć to również była zmiana. Człowieczeństwo zamieniło się w człowieczeństwo z ujawnioną Boskością. Na nie czekamy. Będzie dopiero po śmierci. W niebie.

Odpowiedzią Piotra było postawienie trzech namiotów ale żadnego dla siebie i apostołów.

Nie pomyśłał o sobie. To jest ciekawe.

A często stawiamy sobie wyrzut! Że myślimy najpierw o sobie. Od tego zaczynamy nawrócenie. Żeby nie było tak, że myślimy najpierw o sobie.

Jednak pomimo tego, że nie pomyślał o sobie to i tak nie rozumiał wiele z tego co się działo na Górze Przemienienia.

Żeby pojąć Boskość, żeby zaszła zmiana taka, że stanie się naszą przemianą, potrzeba ciągle szukać zupełnie innego spojrzenia na świat, na ewangelię, na bliźnich.

To czym żyjemy jest jak ta rozmowa Piotra. Szli i dyskutowali co znaczy powstać z matwych. My przecież wiemy. A wciąż jak byśmy kłócili się z Bogiem. Nie potrafimy porzucić wszystkich strachów, wszystkich celów, wszystkiego co chcemy sobie zachować z życia. Nie potrafimy porzucić wszystkich tych kamieni które doczepiliśmy sobie do nóg.

Bo chyba musimy tą jedną zmianę przejść w życiu. Dać się ukrzyżować. A każdy ma swoją golgotę. A później ufać tak aby Pan nas podniósł z martwych.

 

czytaj więcej
środa, 20 marca 2019

modlitwa