Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00,  7:30,  9:00,
11:00,  12:30,  15:30,  18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

Nasze wielkie nienasycenie

Mt 21, 28-32

Równowaga to nasze wielkie nienasycenie. Poszukujemy dobrego samopoczucia. Jakiejś harmonii. Odrzucamy smutek bo on wskazuje, że znajdujemy się w jakiejś nierównowadze. Jak tak rozpoznajemy or razu pragniemy żeby zaniknęła.

A jak jesteśmy bezsilni to z czasem nawet możemy się przyzwyczaić i do jakiś głębokich niewygód czy to fizycznych czy emocjonalnych i duchowych również. Choć gdzieś w zakamrkach duszy czy pamięci tę niewygodę mamy przed oczami i gdy zjawia się ktoś kto może pomóc od razu porzucamy wszystko żeby znaleźć ukojenie.

Tak również postępowali bracia z dzisiejszej przypowieści.

Chcieli jak najszybciej mieć rozwiązanie pewnej niewygody, że są zależni! Że są synami ojca. Ojciec jako taki, nie miał dla nich znaczenia.

I po wyborach jakie dokonali też nie był ważny.

Bo nawet dugi poszedł jak się opamiętał. Ale żeby mieć ten spokój wewnętrzny. Z syna stał się niewolnikiem wewnętrznego przymusu. Ojciec nie był dla niego ważny, a tylko ten wewnętrzny spokój. Nie potrafili żyć w zależności.

(...)

czytaj więcej

I my możemy podobnie.

Mt 20, 1-16a

nas nikt nie najął odpowiadają robotnicy stojący cały dzień. Te słowa wydają się odsłaniać cały nasz dramat życiowy.

Co takiego stało się, że nie znaleźli sobie zajęcia?

Nie potrafili wynaleźć sobie pracy?

Nie modlili się w tym czasie a mogli skoro nie mieli zajęcia.

Nie pracowali w domu.

Nie pomagali sąsiadowi.

Czy może byli mało intelignetni żeby znaleźć sobie zajęcie zgodnie z tym powiedzeniem, że inteligentne dzieci zawsze znajdą sobie zajęcie, nie nudzą się.

Musiał wydarzyć się jakiś dramat w ich życiu, że stracili chęć do wyszukiwania sobie zajęcia. Postawili na czekanie ale zupełnie bez nadziejne. Być może na nudę. Gorzej stracili wyobraźnię. Zniknęła im ciekawość świata. Zapomnieli o radości przecież mogli w tym czasie chociażby śpiewać. Albo pomagać sobie wzajemnie. Zawsze jest coś do zrobienia.

(...)

czytaj więcej

Przebaczenie

Mt 18, 21-35

Przebaczenie za wszelką cenę taki jest sens tej ewangelii.

Przebaczyć bliźniemu łatwo wtedy jak nic nie kosztuje. Jak jest łatwo.

A jak się nie da?

Bo ile to jest spraw w naszej głowie które się ciągną przez całe życie. A potrafią do łoża śmierci męczyć. W ten sposób, że zbudują mur nie do przebicia z za którego nas nie widać. Tylko nasze plecy oraz zacisniętą pięść.

Gdzie szukać tej siły do przebaczenia?

Otóż Pan w ewangelii przez zestawienie liczb, bo 10 tysięcy talentów to blisko 260 ton złota i 400 gram srebra, ukazał komiczność postawy tego sługi króla. Tego nieprzebaczającego.

Bo z jednej strony jest Bóg który nigdy się nie męczy przebaczaniem a z drugiej nasz mur.

Jeśli nie zobaczymy jak potrafimy być śmieszni to nic już nie spowoduje, że wyrwiemy się ze swojego zamknięcia czy nie rozluźnimy pięści. Jeśli nie zgodzimy się na zestawienie proporcji naszego serca z nieskończonąścia Boga to będziemy z dnia na dzień coraz bardziej smutni w swojej zemście. Bo nieprzebaczenie to wyraz bezsilnej zemsty.

Czy jest jakaś metoda żeby zobaczyć czy zgodzić się na  swoją komiczność? Niektórzy twierdzą, że poczucie humoru dystans do siebie to jest wyraz dojżałości. Ale nie nakrzemy sobie być dojżałymi.

Jedne co może nam pomóc to lektura Ewangelii ale bez uprzedzeń, bez ideologii, bez teologii bibilijnej. Po prostu opowieść z serca do serca. Z Bożego serca do mojego serca. Bez obawy że może przjdzie zrobić raban w swoim życiu czyli wygłupić się. Serdecznie pośmiać się z siebie samego. Bóg jest z nami zawsze.

amen

czytaj więcej

Takie jest doświadczenie

Łk 6, 43-49

Mamy świadomość, że jak zbudujemy na piasku to prędzej czy później budowla się zawali.

Czy to nasze życie, czy wspólne życie, sztuka, gospodarka i tak byśmy mogli wyliczać.

Takie jest doświadczenie ogólnoludzkie.

Bardziej!

Bo głód powszechny w poszukiwaniu tej skały która zapewni trwałość wobec różnych kolei życia i tragicznych. Bo życie nie oszczędza a i nie wiadomo którymi prawidłowościami kieruje się przydzielając nam dramaty.

Ta ewangelia nie wzywa do tego aby budować na skale ile chce wskazać gdzie jest skała. To wypełnianie woli Bożej.

Każdy może słuchać oraz wypełniać albo nie wypełniać słów Pana. Takie jest serce, że można z niego wydobywać dobro albo zło.

A dopiero gdy owoc przynosimy to sami poznajemy kim jesteśmy. Albo jacy jesteśmy. Choć często potrzeba dopiero zdania innych żebyśmy mogli zauważyć co się z nami dzieje. A bywa, że wielu przychodzi i mówi nam a nie słyszymy albo nie potrafimy zmienić swojego postępowania. Bo jak nie słyszymy to jakoś jest zrozumiałe choć trudne dla innych oraz dla nas. A jak nie potrafimy zmienić to wtedy jest dla nas dramat.

 

(...)

czytaj więcej

Ewangelia dziś pragnie uczyć nas rozmowy.

Mt 18, 15-20

Ewangelia sama ma źródło w rozmowie.

Chrześcijaństwo pochodzi od rozmowy. Dogmaty uformowała rozmowa. I rozmowa wciąż przybliża nam i dogmaty  i sakramenty.

Nasze rozumienie świata, nasze poczucie kim jesteśmy bierze się różwnież z rozmowy.

Autor ewangelii wskazuje, że nasza jedność prowadzi do wysłuchania przez Boga. A jedność może być zbudowana tylko przez rozmowę. Użycie takich słów które spowodują, że będziemy zrozumiali oraz że będziemy rozumieć tych obok. I dlatego po raz kolejny zwróćmy uwagę jak rozmawiamy.

Kiedy ostatni raz nasze słowa otoczyliśmy opieką oraz troską?

Czy aby nie żyjemy w przekonaniu, że świat cały jest taki jak nam się wydaje.

Tymczasem ile ludzi tyle światów.

Ile ludzi tyle dróg do Boga. Ale czy potrafimy opowiedzieć o tej własnej drodze do Boga? (czy nam pozwalają?) Czy raczej odbywa się to w milczeniu, albo we wstydzie czy skrępowaniu.

Ta ewangelia dziś opisuje świat w którym rozmawia się 
o wszystkim, wszędzie i zawsze a Bóg słyszy i słucha i wysłuchuje. Tak wierzymy. 

A może wtedy jest zupełnie inaczej.

Bo jak rozmawiamy o wszystkim ze wszystkimi to nie potrzebujemy, żeby Bóg nas wysłuchiwał bo życie ujawnia inną stronę, cierpienie możliwe do przeżycia, śmierć drogą do nieba, ewangelia opowieścią którą inni słuchają a zatem życie nasze nie jest beznadziejne.

Czyli wszystko co najważniejsze dla nas jest, oraz wszystko inne ma prawo istnieć a zatem my mamy prawo być, cieszyć się szczęściem.

Nic więcej nie jest potrzebne jak tylko żyć po swojemu a wtedy Bóg zaprowadzi do Siebie samego bo od Niego wyszliśmy. Taka jest droga naszego życia.

To dziwne, trzeba mieć wielką odwagę aby żyć po swojemu.

amen

czytaj więcej

Rozmawiamy z Bogiem na różne sposoby przez całe życie

Mt 16, 21-27

Rozmawiamy z Bogiem na różne sposoby przez całe życie.

Modlimy się. Fascynujemy światem. Kłócimy się z Bogiem. Albo przeklinamy Go gdy przerasta nas życie. Dziękujemy za życie a czasami za śmierć jeśli potrafimy. Milczymy nawet całe lata jeśli tak uważamy, że coś nas dotknęło.

Wszystko to są nasze rozmowy z Bogiem właśnie przez całe życie. To wszystko to krzyż który staramy się nieść.

Różnie możemy go trzymać.

Można się unieść na początku jakiegoś zdarzenia, etapu w życiu - jak mówimy honorem i biec z krzyżem uśmiechając się, ale ważna jest wytrwałość. Bo krzyż polega na tym, że upadniemy prędzej czy później. Gdy upadamy to podnosimy się również prędzej czy później. Zadajemy wtedy pytania. A odpowiedzi znamy. Ewangelia o nich mówi, jacyś mądrzy ludzie powiedzieli co kołacze się w naszej pamięci albo nasze sumienie.

I dlatego znamy drogę powrotu. Nawet wtedy gdy patrzymy na siebie samego gdy porzucamy krzyż.

Jednka to co trudne to nie sam ciężar czy powroty po upadku.

Ale tym krzyżem to sytuacje gdy musimy odpwiedzieć ale nie ma odpwiedzi. Musimy sami ją opracować żeby potem nieść tą odpowiedź.

(...)

czytaj więcej

chętnie zamieniamy życie na słowa o życiu

Łk 11, 27-28

Zaledwie dwa zdania dziś w ewangelii.

W tym jedno o piersi. Pierś kobiety ssana przez dziecko.

Czy to jakaś naturalistyczna scena. Przypadkowa bo autor zapomniał się. Do tego mało święta jak na ewangelię.

A to przecież Bóg ssał pierś. Obraz życia w samym swoim środku. Bo to pierś albo śmierć, początek oraz jego koniec, są tym życiem najbardziej. Narodziny oraz agoniatu najbardziej zwracamy wtedy uwagę na życie.

A tak chętnie zamieniamy życie na słowa o życiu. I na święte słowa. A tymczasem życie samo w sobie jest łaską, jest święte.

Życie to niepowtarzalny dar. I te słowa są już zmęczone w naszych głowach. Albo głowy mamy zmęczone gdy życie nam spowszedniało.

A tymczasem drugi raz już nie będzie dzisiejszego poranka. Czy go zauważyliśmy dziś?

Jakie to mądre te dwa zdania dzisiejszej ewangelii w sumie dwa zdania o życiu. Drugie zdanie mówi o słuchaniu Słowa Bożego.
A pierwszym Słowem Bożym jest właśnie życie. Bo nie słowa a życie się liczy.

Wniebowzięcie Matki Bożej to znak uświęcenia życia. Niepowtarzalnego w niczym, jedynego naszego życia. Patrzymy w niebo a przecież to oznacza patrzeć w nasze życie. Aby oddać je innym i wtedy go więcej. Oddać tym którzy są obok. To najtrudniej. Bo oni są tacy spowszedniali, bardzo znani do ostatniego kawałeczka ich życia czy nawet skóry.

Czy potrafimy połączyć Wniebowzięcie Matki Syna Bożego z życiem naszego bliźniego? Widzieć w tym życiu to niebo? Bo gdzie bliźni tam miłość Matki Syna. A miłość to niebo.

Widzieć niebo w oczach bliźniego, czyli sąsiada z ławki, to oznacza Wniebowzięcie matki Bożej.

amen

czytaj więcej

Bóg przyszedł dla tych co się źle mają

Mt 14, 22-33

Ta scena wiary oraz wątpienia jest naszym życiem. Nie wiele zmieniło się od czasów apostołów w tej kwestii. Wciąż wątpimy, pozostaje tylko kwestia siły naporu na nas. Od którego zaczynamy wątpić.

A ci którzy okazali się herosami zawierzenia już nie żyją, wszyscy. Bo dopiero po śmierci możemy się przekonać czy ktoś faktycznie ufał wbrew wszystkiemu.

To ludzkie czy wręcz arcyludzkie jest takie wątpienie, powstawanie, upadanie, podnoszenie. Dopiero w tą naszą słabość musimy wpisać próbę zawierzenia. Bo to jest próba nieustanna. Zawierzyć za wszelką cenę.

A tymczasem upadamy po raz kolejny, przepraszając.

Bóg przyszedł dla tych co się źle mają, do chorych, do grzeszników. Tego nigdy nie możemy zagubić w naszej modlitwie.

Bo to upadnie powstawanie dotyczy najpierw naszej modlitwy.

(...)

czytaj więcej

O szczęściu

Mt 13, 44-52

W tej Ewangelii bardzo prosta a przez to bardzo krótka kwestia.

Rolnik znalazł skarb, ukrył i poszedł uradowany. Nie jest powiedziane, że po drodze komuś mówił o tym co się stało.

Cieszył się!

A nikt nie wiedział o tym. Może nie dzielił się z nikim sposobem zarządzania swoim życiem. A może był samotny. W każdym razie uradowny poszedł. Nikomu nie mówił, że jest szczęśliwy. Nie wiemy czy ktoś widział to szczęście, nikt też go nie rozumiał.

I my możemy tak mieć, że nikt nie będzie rozumiał naszego szczęścia życiowego czyli odnalezienie Pana.

Bo nawet byśmy chcieli opowiedzieć, to w miarę opowieści nagle słowa stają się płaskie albo niezrozumiałe albo inne niż faktycznie to nasze odnalezienie Pana. Nie da się tego przekazać innym. Możemy tylko mieć dla siebie oraz przed Panem to szczęście.

Możemy próbować opowiadać innym choć z czasem będziemy coraz bardziej przekonywać się, że to nie jest to co chcemy powiedzieć.

Możemy śpiewać o szczęściu ale to nie będzie tożsame z tym spotkaniem. Inni jeszcze tańczą, ale też nie potrafią przekazać w całości tego spotkania. Podziwiamy ich bardzije lub mniej.

Pan założył Kościół abyśmy wspólnie szli po to aby się wspierać oraz obdarowywać ale każdy sam swoje szczęście ma dla siebie. Choć nie dla siebie tylko, bo dla wszystkich innych, ale bez możliwości przekazania tego w całości. Taki nasz los.

Autor opisał ten los dalej w sówach o perle i kupił – kupiec kupił, poszukujący tych pereł. Tym samym Ewangelia uwrażliwia nas na nasze szczęście. Trzeba je mieć, posiadać, pielęgnować, nieść. Nie bać się szczęścia!

Taki nasz los.

Kiedy tak myślimy?

Spotyka nas nieszczęście a nikt nas nie zrozumie. Kiedy otrzymujemy szczęście nikt nas nie rozumie.

Czy dziękujemu Bogu za wszystko?

I to ta krótka kwestia o której mówiłem na początku a jest taka, że szczęście przeżywa się a nie opowiada o nim.

amen

czytaj więcej

Ewangelia zawiera różne słowa

Mt 13, 24-30

Są takie które przybliżają osoby, relacjonują wydarzenia, oddają klimat spotkań, kreślą opowieści. Są i takie które nie wnoszą nic nowego. Dzisiejsze słowa uczą mądrości.

Czekać żeby być mądrym. Bo dobro oraz zło rosną ale możemy dobro zniszczyć walcząc ze złem za wcześnie.

Co z tego zła które nas otacza tolerować? Które te chwasty pozostawać? To jest najbardziej trudna decyzja. Bo zło wiadomo trzeba zwalczać. Zło wołające o pomstę do nieba to już koniecznie! Nawet do rozlewu własnej krwi.

A Pan mówi, że jednak chwastom trzeba pozwolić rosnąć. Ale jak słyszeliśmy chodzi o chwast który posiany był w czasie gdy gospodarz spał. Czyli nie wiedział o nim. Bo pewnie by walczył żeby nie było chwastu. To zmienia postać rzeczy.

Zło o którym nie wiemy a ono w nas rośnie. Ale w pewnym momencie już o tym wiemy, jak w tej przypowieści bo chwast kiełkuje i zaczyna być widoczny, a gospodarz nie pozwala wyrywać.

(...)

czytaj więcej
środa, 20 marca 2019

modlitwa