Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00,  7:30,  9:00,
11:00,  12:30,  15:30,  18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

To już nasz los

J 6, 24-35

Chcemy znaku żeby wiara potwierdziła się.

Albo raczej abyśmy przeżyli ulgę, że faktycznie nie marnujemy naszego życia. Chociaż życie może zatrzymywać się tylko na tej uldze.

I nasza wiara którą żyjemy, dla której poświęcamy czas, siły, życie, rodzinę.

Chyba, że nie potrzebujemy znaku. Wierzymy, trwamy, w milczeniu nie zależnie od okoliczności.

Ale informacje o nadzwyczajnych wydarzeniach chętnie pielęgnujemy w umyśle.

A znak dla nas, to żeby można było żyć| taki mało kiedy uznajemy.

Nie powiem odrazu wygodnie.

(...)

czytaj więcej

Ogrom dobra

J 6, 1-15

Mamy zbierać ułomki czyli okruchy, Pan wzywa nas do tego dziś. Albowiem otrzymujemy wielkie łaski przez całe życie.

Najpierw życie, potem innych ludzi ich przyjaźń, albo że są! Może nas drażnią ale zauważmy, gdbyśmy byli sami, osamotnieni w czterech ścianach, że nawet nie mielibyśmy wspomnień. To byłby koszmar. Śmierć po prostu z rozpaczy.

Inne łaski zdrowie, czasami choroba bo pozwala nam zmienić życie.

I śmierć.

Która nie jest łaską jakbyśmy sobie to wyobrażali! I zawsze nie w porę przychodzi bo albo za wcześnie albo za późno gdy wszystko już boli, to jednak bez śmierci trudno wyobrazić sobie życie oraz Niebo.

Moglibyśmy wyliczać inne łaski o których pamiętamy w życiu bądź zapomnieliśmy ale swego czasu dawały wielką otuchę.

Ale Pan wzywa nas abyśmy zbierali wszystkie okruchy naszego życia. Małe dzieje naszego życia.

(...)

czytaj więcej

Każdy sam odpowiada sobie na to pytanie

Mk 6, 30-34

My jesteśmy wciąż jak owce nie mające pasterza. Idą  gdzie trawa, nie patrząc że zbocze nagle się urywa. Te które ocaleją wędrują znowu gdzie znajdą pożywienie. Coś ich przestraszy to nagle gnają byle dalej. Wilk porywa żeby pożreć, bo nikt nie broni.

Przez jakiś czas może nawet zjawić się fałszywy pasterz ale on ucieknie przed jakimś niebezpieczeństwem albo trudną pracą ze stadem. Albo się znudzi i odejdzie, pozostawi. Narobi zdjęć by po chwili zainteresuje się czmś innym.

Jesteśmy jak te owce bez pasterza bo wciąż musimy się nawracać.  A czynimy tak bo gubimy ewangelię w naszym życiu. Porzucamy ewangelię, by znowu odkryć, że bez ewangelii nie ma sensu żyć.

Bo nasz Pasterz jest gdzieś daleko, bo w Niebie – tak myślimy. Stąd póki nie będziemy Go widzieli twarzą w twarz to wciąż będziemy porzucać ewangelię.

Tymczasem spojrzał i zdjęła Go litość taki to pasterz.

Wzdryga nas gdy ktoś lituje się, bo cierpi nasza duma. Dopiero uspokajamy się gdy rozumiemy, że nie ma ratunku dla nas.

(...)

czytaj więcej

Wtedy dopiero zrozumiemy czym jest wiara a czym miłość

Mk 6, 1-6

Żyjemy trochę w czasach gdy powątpiewanie nabrało prawie statusu normy społecznej. Jeszcze nie wszystkich obejmującej ale do tego zmierzamy.

Czy coś możemy na to poradzić? Pewnie nie.

Znamy też powątpiewanie albo ze swojego życia osobistego albo ze skutków życia naszych bliskich. Życie może wtedy przynosić różne nie pożądane owoce.

Wątpili w Pana ci którzy Go znali od dziecka.

To nawet jest zrozumiałe bo przecież albo się nie widzi bo nie chce się widzieć albo się przywiązuje wagę do nieważnych kwestii które potrafią potem zaciemnić na całe życie.

Wątpienie jest czymś nieodłącznym od życia. Wciąż musimy lekko nie dowierzać sobie aby nie popełniać jakiś błędów wynikających z przyzwyczajenia. To może nas drogo kosztować. Na przykład wjedziemy rowerem pod tramwaj, bo tam od zawsze tramwaje nie jeździły już, jak na przykład na ulicy św. Wawrzyńca w Krakowie.

Podobnie od wiary

(...)

czytaj więcej

Bóg zawsze jest z nam

Mk 6, 7-13

Do ewangelizacji nic nie potrzeba. Ani pieniędzy, ani chleba, ani ubrania. Nic. Zupełnie nic. Oprócz laski! jak słyszeliśmy.

Nawet(!) nie ma co się martwić z czego wyżyć w głoszeniu ewangelii.

Tylko głosić. Mówić o nawróceniu.

Jak daleko jesteśmy od tego wezwania Pana. Praktycznie zupełnie tego nie realizujemy.

Może dlatego ludzie nam nie wierzą?

A może to jest niemożliwe takie życie?

Bo mamy przyjść i dać pokój ludziom.

Tu jest tajemnica tej ewangelizacji.

Dawać sens. Ale przecież każdy ma inne życie.

A my mamy spowodować, że będą bez targań wewnętrznych, bez chorób, bez smutku, albo ze smutkiem ale w nadzieji.

Jak to czynić?

Najpierw trzeba mieć w sobie pokój. Inaczej go nie przekażemy.

(...)

czytaj więcej

Kimże będzie to dziecię

Łk 1, 57-66. 80

Kimże będzie to dziecię zadawali sobie pytanie uczestnicy obrzezania ale również inni mieszkańcy.

A dziecię jak dorosło i stało się młodzieńcem, zamieszkał na pustyni, żywił się szarańczą oraz miodem głosił chrzest zanurzenia w Jordanie a później został ścięty na skutek decyzji króla a słów młodej kobiety namówionej przez matkę, która nie nawidziła tego młodzieńca ze względu, że przypominał o jej niewierności małżeńskiej.

Wielkie wydarzenia działy się przy obrzezaniu a na końcu tragiczne. 

Ludzie mają różne swoje wielkie sprawy za które oddają zdrowie, życie, rodzinę. Czasami to podziwiamy a czasami nie pochwalamy!

W dzisiejszej ewangelii wielka sprawa Jana Chrzciciela stała się za sprawą Boga. On wybrał Go na ostatniego proroka. Poprzedzał Mesjasza.

Czy faktycznie to jest droga jaką chcemy zmierzać? Bo nasze wielkie sprawy, które to są? Ile za nie oddajemy?

Każdego Bóg wybiera.

Ale jak zmienia się to przekonanie przez całe nasze życie.

Czy aby nie komplikujemy tej prostej sprawy? Zamiast bardziej upraszczać.

Takim symbolem uproszczenia było życie Jana Chrzciciela. Proste pożywienie, liche mieszkanie bo pustynia, skromne słowa nawracajcie się. A na końcu prostego życia uwięzienie. Później więzienie bo król obawiał się Jana. A wszystko zwieńczone ścięciem.

Wielkość upraszcza coraz bardziej, bo nieustannie więcej rozumie. W skutek swojej nieustannej pracy. Wielki duch rozumie miłość. Ona jest prosta. Wielka miłość rozumie Boga.

Otóż daję życie, albo chowam je tylko dla siebie. Do tego sie rodzimy.

amen

czytaj więcej

Królestwo Boże

Mk 4, 26-34

Królestwo Boże rozwija się niezlaeżnie od wysiłków sprzyjających bądź przeszkadzających temu królestwu. Tak zapewnia nas Pan. Nagle pojawia się plon i jesteśmy zaskoczeni.

Ile razy to odkrywaliśmy!

Coś nagle przynosi owoc. Jest dobre, wsparło nas. A najbardziej dziwne, że niespodziewanie.

A z drugiej strony, możemy łudzić się, jak przychodzi jakiś trud, że tym razem może uda się iść na skróty! Choć wielokrotnie przegrywaliśmy takie sytuacji. Ze wstydem odkrywaliśmy na końcu fałsz.

Bo Królestwo Boże jest większe od naszych wysiłków.

Sięga głębiej niż wyobraźnia którą posiadamy. Zresztą również jest darem od Boga. To w nim, w Królestwie Bożym zaczyna się nasz duch. Choć możemy go ignorować.

Pan do niczego nie przymusza.

Możemy powiedzieć informuje, byśmy byli przygotowani na długi marsz w życiu, który dopiero odkrywa przed nami to życie.

Jego sens, jego różne właściwości, odwrotne strony albo kilka różnych elementów naszych tragedii.

(...)

czytaj więcej

O wolności, o miłości

Mk 2, 23-28

Dzisiejsza ewangelia to mini wykład o wolności, o miłości, o naszej wierze, o innych w naszym życiu, o nas samych w ich życiu. Moglibyśmy tylko tyle słów mieć z ewangelii co dziś usłyszeliśmy, tym żyć i życie okazałoby się święte.

Jednka czy faktycznie nie rządzi nami szabat. A my innymi ludźmi, za pomocą praw szabatu. Prawo do którego tak chętnie przylgnęliśmy bo daje jasne wskazówki w życiu, według Pana może obrócić się przeciwko innym, a z nas uczynić prześladowców. A to powoduje odwrócenie całego sensu ewangelii.

To prawo religijne ma służyć człowiekowi, żeby był święty.

A zagubiło w swoich prawidłowościach to dążenie świętości. Może zostało zasypane tymi różnymi prawami a dokładniej mówiąc innym pragnieniem, żeby prawo dało ukojenie bezpieczeństwa. Żeby nas sumienie nie szarpało. 

Kochaj i rób co chcesz zapisał święty Augustyn. To inna wersja tej ewangelii.

Ale boimy się tak żyć.

A może boimy się kochania?

(...)

czytaj więcej

Nauczanie

Mt 28, 16-20

Nauczanie.

Następnie pewność, że Pan jest z nami przez wszystkie dni oraz wątpienie są nieodłącznymi doświadczeniami nas samych albo naszych braci. o których słyszymy dziś w ewangelii

I jeszcze to, że Pan do nas przemawia nieustannie. Na różne sposoby. My uczymy się je rozpoznawać i albo zauważamy albo lekceważymy. Wtedy zaliczamy się do tych wątpiących.

Zresztą to wątpienie innych to najsilniejszy bodziec dla nas. Albo największy dar od Boga.

Nic nas tak nie moblilizuje jak rozważania wątpiących. Od razu przystępujemy do rozprawy z nimi. Jeśli nie otwartej to z pewnością  w sercu.

A tymczasem mamy nauczać. Nie jest napisane, że przekonać za wszelką cenę, tych wątpiących.

Trochę podobnie jak z Ojcem, Synem, Duchem Świętym.

Chcemy Ich zrozumieć, żeby innym przedstawić a przecież mamy głosić i tyle. Dokładnie czytając ewangelię, mamy nauczać tego co przekazał Pan.

Czy aby ta chęć zrozumienia Trójcy nie jest aby częścią tego wątpienia. Dopiero jak zrozumiemy czyli zobaczymy rozumem jak jest z Ojcem, Synem, Duchem w Ich Jedności, uwierzymy do tego stopnia, że nie będziemy wątpić!

Czy tak właśnie nie jest. Nie będziemy wątpić pod warunkiem , że dowiemy się jak jest.

Tak zresztą się dzieje nie zależnie od poziomu naszej erudycji. Im więcej gromadzimy wiedzy o Trójcy Przenajświętszej tym łatwiej opowiadamy innym. Ale zazwyczaj na końcu i tak pada stwierdzenie, że to jest tajemnica. Albo na początku takich rozważań.

Trzeba się uczyć od najlepszych.

Papież Franciszek zachęca, mamy żyć jedni z drugimi, dla innych i w innych. To oznacza przecież życie. Inaczej nie da się żyć. W przeciwnym wypadku będzie tylko sztuczność, brak szczęścia i tak dalej. Ale Trójca Przenajświętsza jest tam gdzie życie. Nie potrzeba nic więcej. Taka zmiana musi być, zamiast myśleć o życiu, żyć.

Ale to jest bardzo wymagające z drugimi, dla innych  i w innych.

amen

czytaj więcej

On prowadzi dzieło zbawienia

J 7, 37-39

Duch Święty obejmuje każdego z nas. On prowadzi dzieło zbawienia.

Dziś może więcej mówi się  o Duch Świętym, więcej w tym roku, albo więcej w naszych czasach.

W dziejach Kościoła były takie wieki czy raczej lata wzmożenia przekonań, czy postaw związanych z poddawaniem się działaniu Duchowi. Nazywane było to odnajdywaniem charyzmatów do szczególnej modlitwy w Duchu, językami, uzdrowienia, uwolnieniem.

Nawet jak dokładnie nie wiadomo na czym ma to polegać? Czy raczej czym się różni od modlitw różnych wszelkich pozostałych.

Ale my i tak wolimy się modlić do Pana lub Matki Bożej. W ciągu roku praktykujemy te swoje modlitwy.

Bo Duch Święty jest nie zauważony. Obecny wszędzie, do tego od początku i stworzenia i naszej pobożności. Bo przecież już w znaku krzyża od którego wszystko zaczynamy, gwarantuje nam dostęp do świętości Boga.

W ewangelii jest obecny Duch Święty ale w formie zapowiedzi gdy Pan będzie uwielbiony. A jak został uwielbiony to już na ziemi nie było Go, bo wstąpił do Nieba, stąd brakuje w ewangelii opisu jak Duch został dany. Bezpośredniego opisu Ducha nie ma. Tylko porównania do zstępowania jak gołębica lub ognia lub wiatru.

Ale jak w dzisiejszej ewangelii słyszymy apostołowie mają oczekiwać na Ducha, my też oczekujemy. I dlatego tak Go znamy.
W oczekiwaniu. Przychodzi do nas zawsze, a my oczekujemy bo nie zauważamy kiedy przychodzi, bo jest Duchem właśnie. Dlatego wolimy nasze modlitwy do Pana czy Matki Bożej bo są wyobrażenia konkretne z nimi związane. Twarze jak mówi Papież Franciszek.

A może z innego powodu?

Duch wieje kędy chce, to wieje również w naszym życiu nie koniecznie tam gdzie chcemy Go spotkać lub potrzebujemy.

Dlatego lepiej uczyć się poddawać Duchowi nie wyczekując na Niego. Pozwalając aby przyszedł do nas w zaskoczeniu.  Albo nawet nie zauważnienie. Po jakimś czasie odkrywamy, że to jest dzieło Boże.  

amen

czytaj więcej
poniedziałek, 14 października 2019

modlitwa