Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00,  7:30,  9:00,
11:00,  12:30,  15:30,  18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

Pan powierzył różne zadania

Mk 13, 33-37

Jak słyszeliśmy w ewangelii Pan powierzył różne zadania.

Jedni mają jakieś zadanie, inni inne a odźwierny ma swoje zadanie. Mimo to życie ciągle powołuje nowe zadania dla ludzi. Mamy jakieś podobne ale oraz zupełnie inne. Możemy zatem się zastanwiać które są od Pana a które sami sobie nadaliśmy.

Do tego wszystkiego Pan może niespodzianie przyjść.

Mamy na to wszystko czuwać. A co oznacza wykonywać powierzone zadanie. I nic więcej! Zatem możemy być szczęściarzami.

Jak trudno jednak jest skupić się tylko na powierzonym zadaniu. Żeby nie rozpraszać się na inne sprawy czy ludzi. Wykonać zadanie. Następnie kolejne. Potem znowu następne.

Tymczasem przychodzi jakaś wewnętrzna konieczność i nagle umysł wędruje do innych spraw. Nawet zaleca się, by dobrze wykonać dane zadanie trzeba odrywać się od niego, aby umysł oraz ciało odpoczywało. Czyli nowe zadanie sobie nadać. A potem trzeba powrócić do poprzedniego obowiązku aby go dokończyć.

I tak trzeba czuwać cały czas.

Ale jak to się dzieje, że pracujemy ciągle a mamy poczucie, że z czuwaniem jest nienajlepiej u nas. A nawet jak tak nie mamy, to Pan przypomina byśmy czuwali cały czas. Nie bez przyczyny nam przypomina.  Może wynika to z faktu, że lubimy interesować się innymi ludźmi oraz ich celami. A najbardziej wykonaniem tych zadań. Oceną wykonania.

Pan nic nie mówi żeby w ramach naszego czuwania byśmy oceniali innych.

Jak żyć zatem bez oceniania innych? Nie mam na myśli zadania oceniać. Bo takie możemy mieć jako nauczyciele, kontrolerzy czy po prostu kupujący w sklepie. Tylko to nasze czuwanie które sami sobie nadaliśmy.

To może być takie zadanie adwentowe nie oceniać innych.

amen

czytaj więcej

Mało wierzymy

Mt 25, 31-46

Chyba mało wierzymy, że Pan będzie sądził z uczynków miłości.

Bo gromadzimy w głowie tyle różnych obligacji. A to konieczne modlitwy. A to obowiązki. A to dbanie o własny rozwój. A to konserwowanie różnych stanów emocji. A to pielęgnowanie tradycji,
pilnowanie prządku.

Jak byśmy byli nadzy gdybyśmy to wszystko nagle porzucili, te konieczności w których żyjemy, a zaczęli dbać tylko o uczynki miłości. może i nawet zawaliło by się nasze życie wtedy. A rozpoczęło zupełnie inne.

A tymczasem właśnie miłość!

Jak łączymy w sobie dbanie o miłość z tą całą resztą? Bo takie prowadzimy życie. Tak nam się wydaje.

A może uczynki miłości są w odwrocie albo obowiązki są
w odwrocie?

 

(...)

czytaj więcej

Co nam nie wyszło

Mt 25, 14-15. 19-21

Często szukamy w sumieniu a później im więcej mamy lat w całym życiu, wszystkiego co nam nie wyszło.

To znaczy dobre najpierw widzimy ale z czasem skupiamy się na tym co było błędem lub nie wyszło. Taki mamy umysł. Że, nie możemy się pogodzić z przegraną. Choć dużo dobra albo dobro jest  w naszym życiu.

Dzisiejsza ewangelia pragnie na to zwrócić uwagę.

Czy aby nie za mało troszczymy się o dobro.

Nie w sensie że mało dajemy. Tylko nie cenimy sobie dobra które dajemy. A skupiamy się na tym co nie wyszło.

Może tak jest łatwiej posypywać nieustannie głowę popiołem.

(...)

czytaj więcej

Ciężary od Boga

Mt 23, 1-12

Dziś również uczeni w Piśmie, mędrcy którzy nauczają nakładają na nas ciężary nie do uniesienia. A wszystkie są uzasadnione przed Bogiem.

Więcej, nasza wiara ma dać siły żeby je unieść bo one są z Boga. Nawet trudno sobie wyobrazić żeby któreś byłyby nie do uniesienia. Tak wierzymy. Bo tak zapewniają Ci mędrcy dzisiejsi. Jak zatem rozpoznać które to są nie do uniesienia te ciężary?

Dopiero jak się załamiemy pod niektórymi to odkryjemy te nie do uniesienia. Czy wtedy inni nam je zabiorą albo ujmą? Czy może mamy wtedy polec i czekać na śmierć?

Może faktycznie jedyną możliwością jest porzucić te ciężary
a potem dopiero zbudować nową drogę do Boga. Ale jak porzucić ciężary jak one są częścią krzyża bez którego nie da się zbawić.

Mamy dylemat ciężary od Boga a Pan mówi, że mogą być nakładane nie do uniesienia.

Może najpierw to są te które sami sobie nakładamy aby być lepszymi niż Pan. A jest tylko jeden Mistrz, mamy o tym pamiętać.

Albo to są te które nagromadziliśmy przez całe życie a dziś uznajemy, że pochodzą od Boga. Bo żal je porzucić. Bo co nbyśmy wtedy w życiu zrobili. Tylko my sami możemy dokonać wyboru
a później ponieść odpowiedzialnść przed Bogiem.

Ta ewangelia pragnie nas nauczyć, że są ciężary które na nas spadają a jedynie my możemy dostrzec gdzie jest Pan a gdzie jedynie pycha która służy nam bo potrafimy te ciężary nazwać Bożymi. Po to aby je nosić te ciężary, aby zasłużyć sobie na miłość Pana. Ale on nas miłuje bez naszych zasług.

Jak trudno pogodzić się z bezinteresowną miłością Pana. Nie musimy zasługiwać sobie na Jego miłość. Natomiast żyć dla innych  to jedynie pomoc dla nas samych aby nie było pustki oraz rozpaczy w nas. Żebyśmy się nie zmęczyli. Właśnie chociażby poszukując tych ciężarów. A Pan oczekuje jedego wysiłku aby jedynie On był Mistrzem.

amen

czytaj więcej

Wszystkich świętych

Mt 5, 1-12a

Błogosławieństwa dziś w ewangelii słyszymy. W dniu w którym modlimy się wraz ze wszystkimi świętymi.

Ale to my mamy być takim błogosławieństwem dla ludzi. Dla siebie nawzajem. Być oliwą na wzburzone fale czyjegoś życia. Oliwą na jego rany. Pokojem jeśli toczy wojnę w swoim sercu z sobą samym, z Bogiem, z najbliższymi, z innymi albo nawet z jakimś wyimaginowanymi przeciwnikami. Ale trzeba mieć siłę żeby nieść łagodność.

Nie wiadomo zatem w co w życiu inwestować?

Czy we własną moc aby ochronić swoje życie i bliskich. W tej sile jaką osiągamy możemy zagubić wrażliwość.

Czy w miłosierdzie dla innych. Ale ciepło dla nich  może doprowadzić do zgody na nadużywanie nas oraz odbierania odpowiedzialności za ich życie. A przecież oni też są wezwani do bycia błogosławieństwem dla innych. A śmierć coraz bliżej.

Pan mówi proste słowa do nas. Nie możemy się zagubić w gąszczu spraw codziennych, a zbawienie jest dla wszystkich. I mamy być wolnymi aż do oddania życia.

 

(...)

czytaj więcej

Prawo miłości

Mt 22, 34-40

 

Prawo miłości.

Każdy z nas jej oczekuje. Takie to prawo. A to pragnienie nie zanika. Toteż każdy doświadcza miłości.

Albo nie.

Wtedy życie jest smutne. Bądź staje się jedynie szaleńczą gonitwą. Jest bardzo dynamiczne bo wciąż nakierowane na poszukiwanie miłości.

Wiele można zrobić żeby odnaleźć miłość. Zabić siebie albo innych.

Ale życiem kierują od zawsze inne prawa.

Ile już nastawialiśmy się aby słuchać o miłości. Możemy tak przez całe życie słuchać.

Sami możemy powtarzać takie słowa oraz uczyć. Może ta potrzeba słuchania wynika z głodu miłości. Bo miłość jest wtedy gdy miłujemy. Ale tylko pod warunkiem gdy sami byliśmy miłowani.

A byliśmy z pewnością bo istniejemy. Potem gdzieś gubi się miłość. Zamienia się na pytania lub wyrachowanie. To ostanie to branie miłości a oddawanie mniej a właściwie zatrzymywanie jej dla siebie.

(...)

czytaj więcej

Słowa

Mt 22, 15-21

Jak ufać Bogu tak aby nie wystawiać go na próbę?

Ciągle wierzyć, że wszystko dobrze się zakończy. Tak powtarzała święta Julianna z Norwich, właśnie te słowa. I nie kruszyć w sobie tej wiary. Bo ludzkie i tak przeminie. Boskie pozostanie. I żeby trzymać się tych drugich.

Ale taka wiara nie upadnie nam, gdy będziemy potrafili odróżnić to co ludzkie od tego co boskie. Stąd to jest takie koło zamknięte.

Gdzie jest ta granica to już sami musimy zadecydować. A najpierw poznać w swoim życiu żeby potem obronić. Bo jak pokazuje historia często religia wykorzystywała władzę żeby gromadzić zasoby a władza korumpowała /przedstawicieli religii albo/ słowa religijne do podtrzymania władzy.

Tak już było w czasach ewangelii bo Pan uczył, że jeśli chcemy się modlić to nie wystawajmy na rogach oraz na pierwszych krzesłach nie siadajmy.

Dziś natomiast ewangelia zaczęła się od narady aby podchwycić Pana w mowie.

Pewnie tu zaczyna się szukanie tej równowagi.

Słowa. Czyli mowa.

(...)

czytaj więcej

Obraz Królestwa niebieskiego

Mt 22, 1-14

Ten dzisiejszy obraz  królestwa niebieskiego jest tym czego najbardziej się obawiamy. Choć może publicznie nie przyznajemy tego zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Albo przed samymi sobą nie przyznajemy tego, że Dobry Bóg może okazać się kapryśny.

Bo najpierw wszystkich zaprasza, których spotkacie na ulicy, sam tak mówi bez wyjątku, a później wyrzuca z powodu braku stroju. Ale przecież nic nie mówił o stroju.

Okazał się niekonsekwentny.

A potem nawet mściwy!

Dlatego skoro jest Wszechmocny to nie można ujść Jego gniewowi. Zresztą właśnie kapryśnemu być może.

Potrzeba zatem jedynie wciąż i wyłącznie obawiać się, oraz badać swoje życie czy nie odstępujemy od zasad królestwa niebieskiego. Badać kontrolować, żyć w niepewności, strachu, bo przecież możemy się okazać tymi niewybranymi.

Do tego mówi przyjacielu to naprawdę jest kłopotliwe. Bo wychodzi na to że jest jakiś ironiczny?

(...)

czytaj więcej

Nie wiadomo gdzie jest ta granica

Mt 21, 33-43

Zemsta, wyrównanie rachunków albo bezsilność gdy nie mamy takiej możliwości. I przeważnie zawsze długa pamięć zła czy krzywdy nam wyrządzonych. Tego nie potrafimy się wyzbyć. To nasze ludzkie serce.

Może też i tak musi być bo ono dąży do sprawiedliwości. Bo bez niej wkrada się nadużycie w życie jednostki oraz później całych grup czy nawet społeczeństw.

Nie wiadomo gdzie jest ta granica żeby była kara bo bez niej nie możliwy jest powrót do równowagi a zaczęło się miłosierdzie.

Niestety ta granica zaczyna się również tylko i wyłącznie w sercu.

Jak czytamy w przedostatnim wersie dzisiejszej ewangelii kamień odrzucony. Dopiero gdy przegramy a przeżyjemy to poznamy miarę naszego miłosierdzia. Choć i to nie gwarantuje owładnięcia zemstą.
A ona może do końca życia regulować postępowanie. Każdy ma w sobie miłosierdzie ale potrzeba cudu odnalezienia.

(...)

czytaj więcej

Nasze wielkie nienasycenie

Mt 21, 28-32

Równowaga to nasze wielkie nienasycenie. Poszukujemy dobrego samopoczucia. Jakiejś harmonii. Odrzucamy smutek bo on wskazuje, że znajdujemy się w jakiejś nierównowadze. Jak tak rozpoznajemy or razu pragniemy żeby zaniknęła.

A jak jesteśmy bezsilni to z czasem nawet możemy się przyzwyczaić i do jakiś głębokich niewygód czy to fizycznych czy emocjonalnych i duchowych również. Choć gdzieś w zakamrkach duszy czy pamięci tę niewygodę mamy przed oczami i gdy zjawia się ktoś kto może pomóc od razu porzucamy wszystko żeby znaleźć ukojenie.

Tak również postępowali bracia z dzisiejszej przypowieści.

Chcieli jak najszybciej mieć rozwiązanie pewnej niewygody, że są zależni! Że są synami ojca. Ojciec jako taki, nie miał dla nich znaczenia.

I po wyborach jakie dokonali też nie był ważny.

Bo nawet dugi poszedł jak się opamiętał. Ale żeby mieć ten spokój wewnętrzny. Z syna stał się niewolnikiem wewnętrznego przymusu. Ojciec nie był dla niego ważny, a tylko ten wewnętrzny spokój. Nie potrafili żyć w zależności.

(...)

czytaj więcej
niedziela, 26 maja 2019

modlitwa