Apostolstwo Modlitwy

Godziny Mszy Świętych

W niedziele i święta:

6:00,  7:30,  9:00,
11:00,  12:30,  15:30,  18:00

W dni powszednie:

6:00, 7:00, 8:00, 9:00, 15:30, 18:00

zobacz dokładny plan -»

Całodzienna spowiedź

W dni powszednie:

Od 6:00 - 12:00

i od 14:30 - 17:30

 

W niedziele i święta:

Tylko w czasie Mszy Świętych.

Dyżury spowiedników »

 

Aleksandra Dziedzic - radna Rady Miasta Krakowa, Prawo i Sprawiedliwość, PiS Kraków, Rada Miasta Krakowa okręg 5, Bieżanów Prokocim, Podgórze, Małgorzata Wassermann

Homilie

Nie bój się

Łk 1, 26-38

Nie bój się Maryjo mówi Anioł w czasie Zwiastowania. Zatem stąd wiemy, że Maryja się bała gdy przyszedł Anioł.

I my się boimy. Bo wszyscy się boją.

Sytuacji, zdarzeń, o zdrowie, o wnuków, o małżeństwo, o pokój na świecie, o dzieci, o powodzenie, o miłość, o przedsiębiorstwo, aktorzy boją się przed premierą, pisarze gdy rozpoczynąją pisanie książki, tak możemy wyliczać całe życie. Są może ci którzy nie boją się bo są zdrowi, silni, młodzi nie myślą o strachu, bo mają władzę.

Oraz nie boją się ci którzy są głupi. Bo nie wiedzą czego mają się bać bo nic nie rozumieją z tego co się dzieje, albo mało wiedzą bo mają małą wyobraźnię.

A Maryja miała przestać się bać, bo otrzyma zadanie które jeszcze bardziej będzie niezrozumiałe niż samo to spotkanie z Aniołem. Porodzi Syna Bożego (taka metoda na strach - możemy powiedzieć). Ale będzie jeszcze bardziej niezrozumiale, bo osłoni Ją Duch Święty, a męża nie pozna czyli nie będzie ojca dziecka. Życie Maryi jeszcze bardziej sie skomplikowało niż samo to przybycie Anioła.

I nasz świat się komplikuje. Ten wokół nas oraz w nas samych.

(...)

czytaj więcej

Aniołowie

Łk 2, 15-20

aniołowie odeszli do nieba, pozostawili ludzi sam na sam z Bogiem.

Teraz muszą sobie radzić jak to wszystko pomieścić w sobie. Jak pogodzić się z tym, że Bóg jest bezbronny. Choć znamy dalszy ciąg życia Boga na ziemi. Czyli Zmartwychwstanie. Tę moc jedyną.

Jednak jesteśmy zdani tylko na siebie w naszej drodze do Boga a raczej z tą koniecznością połączenia tej słabości Boga z Jego mocą władzy nad śmiercią.

Jak pogodzić słabość Boga, z naszym pragnieniem Jego siły gdy nam źle na świecie.

Ile razy już nad tym myśleliśmy, szukaliśmy rozwiązania.

A dar życia jest bezwzględny. Niebo milczy a my możemy jedynie mieć w sercu radość Bożego Narodzenia. Ona łatwo zaciera się w ciągu roku. Albo nawet może być całkowicie przykryta naszym smutkiem albo nie spełnieniem. I tak raz będziemy bliżsi słabości a raz mocy. Inni będą chcieli wymusić na nas różne nasze postawy czy zdania, deklaracje.

Jak wrócić do radości Bożego Narodzenia? Albo jak żyć tą radością cały rok, całe życie? Rozważać w sercu, że Bóg chciał być bezbronny. A ta siła jest inna niż świat oferuje.

A nam pozostanie nieść w sobie radość Narodzenia. Siłę możemy czerpać z tej radości. Autor ewangelii nadmienia, że pasterze wszystko opowiedzieli, taka nasza droga radości Bożego Narodzenia. Jedynie opowiadanie innym zachowa w nas Boże Narodzenie.

Tak więc nie możemy się dziwić, że zapominamy w ciągu roku o radości skoro ustaje w nas opowieść o Bożym Narodzeniu. A może nawet sami się dziwimy albo uznajemy to za dziwactwo że moglibyśmy opowiadać o Dzieciątku. Tylko dzieci się nie dziwią i żyją według innego czasu. I my opowiadajmy jak dzieci o Dzieciątku.

amen

czytaj więcej

Człowiek posłany przez Boga

J 1, 6-8. 19-28

Pojawił się człowiek posłany przez Boga a tym człowiekiem jest każdy z nas.

Jedni bardziej zgadzają się z tą myślą ewangelisty, inni mniej albo wcale. Albo zwalczają nawet taką możliwość.

Mamy zaświadczyć o Bogu autor pisze o światłości.

I nic więcej ani nie możemy osiągnąć ani nie stanie się w naszym życiu. Nawet jak Bóg objawi się nam bezpośrednio jak On potrafi bez pośredniczenia, to nie będziemy potrafili nic innego później zrobić jak tylko właśnie świadczyć innym. Co mamy właśnie tak żyć.

Wierzymy że sprawa w świadczeniu o miłości.

To znaczy kochać innych.

Ale jak, jeśli sami nie jesteśmy kochani? Co wtedy.

Bóg nas kocha nieustannie a jednak okazuje się to mało dla nas, bo tak często poszukujemy czegoś więcej, lub gdzie indziej.

Są takie osoby, że mają światło wewnątrz i wszystko co mówią, jak żyją przynosi nam ulgę. I to nie zależnie jaką wiedzę posiadają.
I wtedy zaczynamy rozumieć życie, chcileibyśmy takimi być jak te osoby, albo tak żyć jak one.

Czyli ta światłość jest wewnątrz nas a potrzeba kochać siebie żeby ona mogła się uzewnętrznić z nas. Kochać siebie nawet nakazuje nam Bóg. Bo Jego najbardziej a innych jak siebie samego tak wierzymy.

(...)

czytaj więcej

Nie bój się

Łk 1, 26-38

Nie bój się Maryjo mówi Anioł w czasie Zwiastowania. Zatem stąd wiemy, że Maryja się bała gdy przyszedł Anioł.

I my się boimy.

Sytuacji, zdarzeń, o zdrowie, o wnuków, o małżeństwo, o pokój na świecie, o dzieci, o powodzenie, o miłość, o przedsiębiorstwo, aktorzy boją się przed premierą, pisarze gdy rozpoczynąją pisanie książki, tak możemy wyliczać całe życie. Są może ci którzy nie boją się bo są zdrowi, silni, młodzi nie myślą o strachu, bo mają władzę.

Oraz nie boją się ci którzy są głupi. Bo nie wiedzą czego mają się bać bo nic nie rozumieją z tego co się dzieje, albo mało wiedzą bo mają małą wyobraźnię.

A Maryja miała się przestać bać, bo otrzyma zadanie które jeszcze bardziej będzie niezrozumiałe niż samo to spotkanie z Aniołem. Porodzi Syna Bożego (taka metoda na strach możemy powiedzieć). I będzie to jeszcze bardziej niezrozumiale bo osłoni Ją Duch Święty, a męża nie będzie czyli ojca dziecka. Życie Maryi jeszcze bardziej sie skomplikowało niż przbycie Anioła.

I nasz świat się komplikuje. Ten wokół nas oraz w nas samych.

Nie wiem czy jest więcej Ducha Świętego czy mniej. W jaki sposób osłania świat albo nasze życie. W każdym razie się komplikuje a nam pozostaje modlitwa z Maryją.

Tak było w tym roku rozwinęła się akcja różaniec do granic. Tak krytykowana przez niektórych okazała się iskrą dla wielu. Podobnie modlili się w Irlandii, potem we Włoszech a teraz na 12-ego grudnia w święto Matki Bożej z Guadelupe jest zapowiadana podobna akcja na terenie Stanów Zjednoczonych.

Dla nas to nie dziwne.

Bo jak można nie rozumieć, że Maryja prowadzi do Syna Bożego. Że Maryja z nami jest w naszych okolicznościach życia, wszystkich.

Chyba że nie chcemy, no to wtedy będziemy ostatecznie samotni z problemem, oraz może z tym strachem.

Nie mów Bogu o swoim wielkim problemie ale powiedz problemowi o swoim wielkim Bogu takie widziałem anegdotyczne ujęcie naszej wiary.

Ale my mamy Maryję Niepokalane Poczęcie która nieustaje mówić o nas Swojemu Synowi. Bo może jak będziemy mówić Bogu albo problemowi to słowa ugrzęzną w naszym strachu, słabości, zwątpieniu. Ale Maryja czeka na nas cały czas. Nie nudzi się prosząc za nami.

amen

czytaj więcej

Pan powierzył różne zadania

Mk 13, 33-37

Jak słyszeliśmy w ewangelii Pan powierzył różne zadania.

Jedni mają jakieś zadanie, inni inne a odźwierny ma swoje zadanie. Mimo to życie ciągle powołuje nowe zadania dla ludzi. Mamy jakieś podobne ale oraz zupełnie inne. Możemy zatem się zastanwiać które są od Pana a które sami sobie nadaliśmy.

Do tego wszystkiego Pan może niespodzianie przyjść.

Mamy na to wszystko czuwać. A co oznacza wykonywać powierzone zadanie. I nic więcej! Zatem możemy być szczęściarzami.

Jak trudno jednak jest skupić się tylko na powierzonym zadaniu. Żeby nie rozpraszać się na inne sprawy czy ludzi. Wykonać zadanie. Następnie kolejne. Potem znowu następne.

Tymczasem przychodzi jakaś wewnętrzna konieczność i nagle umysł wędruje do innych spraw. Nawet zaleca się, by dobrze wykonać dane zadanie trzeba odrywać się od niego, aby umysł oraz ciało odpoczywało. Czyli nowe zadanie sobie nadać. A potem trzeba powrócić do poprzedniego obowiązku aby go dokończyć.

I tak trzeba czuwać cały czas.

Ale jak to się dzieje, że pracujemy ciągle a mamy poczucie, że z czuwaniem jest nienajlepiej u nas. A nawet jak tak nie mamy, to Pan przypomina byśmy czuwali cały czas. Nie bez przyczyny nam przypomina.  Może wynika to z faktu, że lubimy interesować się innymi ludźmi oraz ich celami. A najbardziej wykonaniem tych zadań. Oceną wykonania.

Pan nic nie mówi żeby w ramach naszego czuwania byśmy oceniali innych.

Jak żyć zatem bez oceniania innych? Nie mam na myśli zadania oceniać. Bo takie możemy mieć jako nauczyciele, kontrolerzy czy po prostu kupujący w sklepie. Tylko to nasze czuwanie które sami sobie nadaliśmy.

To może być takie zadanie adwentowe nie oceniać innych.

amen

czytaj więcej

Mało wierzymy

Mt 25, 31-46

Chyba mało wierzymy, że Pan będzie sądził z uczynków miłości.

Bo gromadzimy w głowie tyle różnych obligacji. A to konieczne modlitwy. A to obowiązki. A to dbanie o własny rozwój. A to konserwowanie różnych stanów emocji. A to pielęgnowanie tradycji,
pilnowanie prządku.

Jak byśmy byli nadzy gdybyśmy to wszystko nagle porzucili, te konieczności w których żyjemy, a zaczęli dbać tylko o uczynki miłości. może i nawet zawaliło by się nasze życie wtedy. A rozpoczęło zupełnie inne.

A tymczasem właśnie miłość!

Jak łączymy w sobie dbanie o miłość z tą całą resztą? Bo takie prowadzimy życie. Tak nam się wydaje.

A może uczynki miłości są w odwrocie albo obowiązki są
w odwrocie?

 

(...)

czytaj więcej

Co nam nie wyszło

Mt 25, 14-15. 19-21

Często szukamy w sumieniu a później im więcej mamy lat w całym życiu, wszystkiego co nam nie wyszło.

To znaczy dobre najpierw widzimy ale z czasem skupiamy się na tym co było błędem lub nie wyszło. Taki mamy umysł. Że, nie możemy się pogodzić z przegraną. Choć dużo dobra albo dobro jest  w naszym życiu.

Dzisiejsza ewangelia pragnie na to zwrócić uwagę.

Czy aby nie za mało troszczymy się o dobro.

Nie w sensie że mało dajemy. Tylko nie cenimy sobie dobra które dajemy. A skupiamy się na tym co nie wyszło.

Może tak jest łatwiej posypywać nieustannie głowę popiołem.

(...)

czytaj więcej

Ciężary od Boga

Mt 23, 1-12

Dziś również uczeni w Piśmie, mędrcy którzy nauczają nakładają na nas ciężary nie do uniesienia. A wszystkie są uzasadnione przed Bogiem.

Więcej, nasza wiara ma dać siły żeby je unieść bo one są z Boga. Nawet trudno sobie wyobrazić żeby któreś byłyby nie do uniesienia. Tak wierzymy. Bo tak zapewniają Ci mędrcy dzisiejsi. Jak zatem rozpoznać które to są nie do uniesienia te ciężary?

Dopiero jak się załamiemy pod niektórymi to odkryjemy te nie do uniesienia. Czy wtedy inni nam je zabiorą albo ujmą? Czy może mamy wtedy polec i czekać na śmierć?

Może faktycznie jedyną możliwością jest porzucić te ciężary
a potem dopiero zbudować nową drogę do Boga. Ale jak porzucić ciężary jak one są częścią krzyża bez którego nie da się zbawić.

Mamy dylemat ciężary od Boga a Pan mówi, że mogą być nakładane nie do uniesienia.

Może najpierw to są te które sami sobie nakładamy aby być lepszymi niż Pan. A jest tylko jeden Mistrz, mamy o tym pamiętać.

Albo to są te które nagromadziliśmy przez całe życie a dziś uznajemy, że pochodzą od Boga. Bo żal je porzucić. Bo co nbyśmy wtedy w życiu zrobili. Tylko my sami możemy dokonać wyboru
a później ponieść odpowiedzialnść przed Bogiem.

Ta ewangelia pragnie nas nauczyć, że są ciężary które na nas spadają a jedynie my możemy dostrzec gdzie jest Pan a gdzie jedynie pycha która służy nam bo potrafimy te ciężary nazwać Bożymi. Po to aby je nosić te ciężary, aby zasłużyć sobie na miłość Pana. Ale on nas miłuje bez naszych zasług.

Jak trudno pogodzić się z bezinteresowną miłością Pana. Nie musimy zasługiwać sobie na Jego miłość. Natomiast żyć dla innych  to jedynie pomoc dla nas samych aby nie było pustki oraz rozpaczy w nas. Żebyśmy się nie zmęczyli. Właśnie chociażby poszukując tych ciężarów. A Pan oczekuje jedego wysiłku aby jedynie On był Mistrzem.

amen

czytaj więcej

Wszystkich świętych

Mt 5, 1-12a

Błogosławieństwa dziś w ewangelii słyszymy. W dniu w którym modlimy się wraz ze wszystkimi świętymi.

Ale to my mamy być takim błogosławieństwem dla ludzi. Dla siebie nawzajem. Być oliwą na wzburzone fale czyjegoś życia. Oliwą na jego rany. Pokojem jeśli toczy wojnę w swoim sercu z sobą samym, z Bogiem, z najbliższymi, z innymi albo nawet z jakimś wyimaginowanymi przeciwnikami. Ale trzeba mieć siłę żeby nieść łagodność.

Nie wiadomo zatem w co w życiu inwestować?

Czy we własną moc aby ochronić swoje życie i bliskich. W tej sile jaką osiągamy możemy zagubić wrażliwość.

Czy w miłosierdzie dla innych. Ale ciepło dla nich  może doprowadzić do zgody na nadużywanie nas oraz odbierania odpowiedzialności za ich życie. A przecież oni też są wezwani do bycia błogosławieństwem dla innych. A śmierć coraz bliżej.

Pan mówi proste słowa do nas. Nie możemy się zagubić w gąszczu spraw codziennych, a zbawienie jest dla wszystkich. I mamy być wolnymi aż do oddania życia.

 

(...)

czytaj więcej

Prawo miłości

Mt 22, 34-40

 

Prawo miłości.

Każdy z nas jej oczekuje. Takie to prawo. A to pragnienie nie zanika. Toteż każdy doświadcza miłości.

Albo nie.

Wtedy życie jest smutne. Bądź staje się jedynie szaleńczą gonitwą. Jest bardzo dynamiczne bo wciąż nakierowane na poszukiwanie miłości.

Wiele można zrobić żeby odnaleźć miłość. Zabić siebie albo innych.

Ale życiem kierują od zawsze inne prawa.

Ile już nastawialiśmy się aby słuchać o miłości. Możemy tak przez całe życie słuchać.

Sami możemy powtarzać takie słowa oraz uczyć. Może ta potrzeba słuchania wynika z głodu miłości. Bo miłość jest wtedy gdy miłujemy. Ale tylko pod warunkiem gdy sami byliśmy miłowani.

A byliśmy z pewnością bo istniejemy. Potem gdzieś gubi się miłość. Zamienia się na pytania lub wyrachowanie. To ostanie to branie miłości a oddawanie mniej a właściwie zatrzymywanie jej dla siebie.

(...)

czytaj więcej
czwartek, 14 listopada 2019

modlitwa